okładka

Zamów kolekcję
cena kolekcji: 3900 2990

Zamów Tom
cena 1 tomu: 200

O TOMIE

Dane techniczne
ISBN: 978-83-7595-196-7
ilość stron: 1196
oprawa: twarda, skóropodobna z ozdobnym grzbietem i złoceniami


Opis

Tom XII DZIEŁ ZEBRANYCH JANA PAWŁA II zawiera obszerny wybór homilii i przemówień Papieża z pielgrzymek do 29 kra- jów obu Ameryk: Stanów Zjednoczonych, Kanady, Meksyku, Brazylii, Argentyny, Peru, Chile, Kolumbii, Wenezueli, Boliwii, Dominikany, Salwadoru, Ekwadoru, Nikaragui, Gwatemali, Urug- waju, Paragwaju, Kostaryki, Hondurasu, Panamy, na Kubę, Jamajkę, Portoryko, Haiti, Trynidad i Tobago, Bahamy, Belize, Saint Lucię i wyspę Curaçao (Antyle Holenderskie). Świat obu Ameryk to rzeczywistość zarówno bogatej Północy (Stany Zjednoczone i Kana- da), jak i ubogiego Południa (Ameryka Łacińska). Papież, odwiedzając amerykański kontynent, podejmował problemy istotne dla obu jego części.

W treść papieskich wypowiedzi wprowadzają Czytelników komentarze autorów, którzy nie tylko dobrze znają sytuację religijną i społeczną Kościołów lokalnych, ale też często są z nimi związani. Część komentarzy została przygotowana przez redakcję, przede wszystkim na podstawie albumu Alceste Santiniego ,,Jan Paweł II na drogach świata – 104 pielgrzymki (Wydawni- ctwo M, Kraków 2005), a także refleksji samego Ojca Świętego, wygłaszanych w czasie popiel- grzymkowych audiencji generalnych.

SPIS TREŚCI

Od redakcji 7
Jan Paweł II: Papież-Pielgrzym – Joaquín Navarro-Valls 9
AMERYKA PÓŁNOCNA I POŁUDNIOWA
Wstęp do pielgrzymek do Stanów Zjednoczonych Ameryki – George Weigel 15
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI
PIERWSZA PIELGRZYMKA
1–7 PAŹDZIERNIKA 1979 R.
Boston, 1 października 1979 r. – Homilia podczas mszy św. dla młodych Chrystus mówi do was: pójdźcie za Mną! 21
Nowy Jork, 2 października 1979 r. – Przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego ONZ Na forum pokoju i sprawiedliwości. 24
Nowy Jork, 2 października 1979 r. – Homilia podczas mszy św. Nie pozostawiajcie biednym okruchów z uczty! 35
Filadelfia, 4 października 1979 r. – Homilia podczas mszy św. Wspominając „Deklarację niepodległości” 39
Des Moines, 4 października 1979 r. – Homilia podczas mszy św. dla rolników Bóg przeznaczył ziemię dla wszystkich ludzi 43
Chicago, 5 października 1979 r. – Przemówienie do Konferencji Episkopatu USA Wierni prawdzie w miłości46
Waszyngton, 6 października 1979 r. – Przemówienie do Organizacji Państw Amerykańskich System społeczny w służbie człowieka 54
Waszyngton, 7 października 1979 r. – Przemówienie do studentów Uniwersytetu Katolickiego Bóg wam ukaże waszą prawdziwą wielkość 57
Waszyngton, 7 października 1979 r. – Przemówienie do profesorów Uniwersytetu Katolickiego Historyczny związek Kościoła z uniwersytetem 59
Waszyngton, 7 października 1979 r. – Homilia podczas mszy św. dla wiernych Świętość życia ludzkiego63
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI
DRUGA PIELGRZYMKA
2 MAJA 1984 R.
Fairbanks, 2 maja 1984 r. – Przemówienie do władz państwowych i mieszkańców Alaski Alaskę można dziś postrzegać jako skrzyżowanie dróg całego świata 69
Fairbanks, 2 maja 1984 r. – Homilia podczas liturgii słowa na lotnisku Jezus, nasz Zmartwychwstały Zbawiciel, Światłość Świata zamieszkuje nasze serca i ofiarowuje nam swój pokój 71
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI
TRZECIA PIELGRZYMKA
10–19 WRZEŚNIA 1987 R.
Miami, 10 września 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z prezydentem Ronaldem Reaganem Wolność, prawda, służba ludzkości 77
Miami, 11 września 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z przedstawicielami organizacji żydowskich w centrum kulturalnym Contea di Dode Dar dialogu 80
Miami, 11 września 1987 r. – Homilia podczas mszy św. w parku Tamiani Kim jest Bóg, do którego zwraca się nasza modlitwa? 84
Columbia, 11 września 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania ekumenicznego Współpracujemy w imię miłości Chrystusa 88
Columbia, 11 września 1987 r. – Homilia podczas nabożeństwa ekumenicznego na stadionie uniwersytetu Nasze wspólne świadectwo: chrześcijańskie małżeństwo 92
Detroit, 19 września 1987 r. – Przemówienie do Polonii Będziecie moimi świadkami aż po krańce ziemi.96
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI
CZWARTA PIELGRZYMKA
12–15 SIERPNIA 1993 R.
Denver, 12 sierpnia 1993 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą na Mile High Stadium Idźcie na poszukiwanie Boga 103
Denver, 14 sierpnia 1993 r. – Homilia podczas mszy św. dla delegatów VIII Światowego Dnia Młodzieży Posłannictwo młodzieży w Kościele i świecie 107
Denver, 14 sierpnia 1993 r. – Przemówienie podczas czuwania modlitewnego w Cherry Creek State Park Chrystus nadzieją, która nie zawodzi 111
Denver, 15 sierpnia 1993 r. – Homilia podczas mszy św. na zakończenie VIII Światowego Dnia Młodzieży W waszych rękach znajduje się orędzie ewangelii życia 119
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI
PIĄTA PIELGRZYMKA
4–8 PAŹDZIERNIKA 1995 R.
Nowy Jork, 5 października 1995 r. – Przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego ONZ Od praw człowieka do praw narodów 127
East Rutherford, 5 października 1995 r. – Homilia podczas mszy św. na Giants Stadium Wielka jest potrzeba miłości i solidarności społecznej 136
Nowy Jork, 6 października 1995 r. – Homilia podczas mszy św. na Aqueduct Racecourse w Queens Wspólnym wysiłkiem twórzmy kulturę gościnności i życia 140
Nowy Jork, 7 października 1995 r. – Homilia podczas mszy św. w Central Parku Brońcie życia zawsze i wszędzie 144
Baltimore, 8 października 1995 r. – Homilia podczas mszy św. w Oriole Park At Camden Yards Ameryka musi odnaleźć pełnię wolności w prawdzie 148
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI
SZÓSTA PIELGRZYMKA
26–27 STYCZNIA 1999 R.
St. Louis, 26 stycznia 1999 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą w Kiel Center Nadszedł czas, aby zabłysło wasze światło 155
St. Louis, 27 stycznia 1999 r. – Homilia podczas mszy św. na stadionie Trans World Dome Miłość Serca Chrystusa żąda odpowiedzi 159
Wstęp do pielgrzymek do Kanady – kard. Jean-Claude Turcotte 163
KANADA
PIERWSZA PIELGRZYMKA
9–20 WRZEŚNIA 1984 R.
Quebec, 9 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. na terenie Uniwersytetu Laval Nasza wiara w zmieniającym się społeczeństwie 167
Quebec, 10 września 1984 r. – Przemówienie podczas spotkania z Indianami i Eskimosami Otwarci na dialog ze wszystkimi 171
Trois Rivières, 10 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. w Sanktuarium Nôtre-Dame du Cap-de-la Madeleine Maryja: pierwowzór Kościoła, źródło naszej wiary i nadziei 175
Montreal, 11 września 1984 r. – Homilia podczas beatyfikacji siostry Marii Leonii Paradis Pokorna między pokornymi 179
Montreal, 11 września 1984 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą Z Chrystusem ukochacie życie 185
St. John’s, 12 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. nad jeziorem Quidi Vidi Składamy Bogu dzięki za chrześcijańskie rodziny Kanady 190
Mało jest tak entuzjastycznych i wynagradzających wyzwań jak kształcenie i wychowywanie młodzieży 193
St. John’s, 12 września 1984 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodymi w Memorial University Chrystus potrzebuje was, aby zanosić zbawienie światu 197
Halifax, 14 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. Dzięki wam zbawcza nowina krzyża rozpowszechniła się aż po krańce ziemi 200
Toronto, 14 września 1984 r. – Przemówienie podczas spotkania ekumenicznego w anglikańskim kościele św. Pawła Spoglądam z podziwem na ekumeniczną współpracę w Kanadzie 204
Huronia, 15 września 1984 r. – Przemówienie do Indian kanadyjskich w Sanktuarium Męczenników Kanadyjskich Ewangelia głoszona przez świętych męczenników ubogacała kulturę plemion indiańskich.207
Toronto, 15 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. na lotnisku Niech technologia służy każdemu człowiekowi 211
Winnipeg, 16 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. w Bird’s Hill Park Przykazanie miłości społecznej 215
Edmonton, 16 września 1984 r. – Przemówienie podczas spotkania ekumenicznego Bóg działa również przez wspólnotę tych, których przeznaczył, aby należeli do niego 219
Edmonton, 17 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. na lotnisku O postęp ludów i solidarność. Biedne Południe będzie sądzić bogatą Północ 222
Vancouver, 18 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. na lotnisku Kiedy mówimy: „Serce Jezusa Chrystusa ” 226
Vancouver, 18 września 1984 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą Jedynie przyjmując, szanując i popierając dar życia, ludzkość uniknie samozagłady 230
Ottawa, 19 września 1984 r. – Przemówienie podczas spotkania z rządem Kanady i korpusem dyplomatycznym w Rideau Hall O nową wizję ludzkości 235
Ottawa, 20 września 1984 r. – Homilia podczas mszy św. o sprawiedliwość i pokój Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój 239
KANADA
DRUGA PIELGRZYMKA
19–20 WRZEŚNIA 1987 R.
Fort Simpson, 20 września 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z ludnością autochtoniczną „Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa!” (Rz 1,7) 247
Fort Simpson, 20 września 1987 r. – Homilia podczas mszy św. dla rdzennej ludności Kanady na Camp Ground Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć 250
KANADA
TRZECIA PIELGRZYMKA
23–28 LIPCA 2002 R.
Toronto, 25 lipca 2002 r. – Przemówienie na rozpo częcie XVII Światowego Dnia Młodzieży Błogosławieństwa Chrystusa drogą do szczęścia 255
Toronto, 27 lipca 2002 r. – Przemówienie podczas czuwania modlitewnego Bądźcie dla świata odblaskiem światła Chrystusa 258
Toronto, 28 lipca 2002 r. – Homilia podczas mszy św. na zakończenie XVII Światowego Dnia Młodzieży Jesteście naszą nadzieją, podążajcie za Chrystusem 261
Wstęp do pielgrzymek do krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów – abp Raymundo Damasceno Assis. 265
Wstęp do pielgrzymek do Meksyku – Redakcja 267
MEKSYK
PIERWSZA PIELGRZYMKA
26–31 STYCZNIA 1979 R.
Meksyk, 26 stycznia 1979 r. – Homilia podczas mszy św. w katedrze metropolitalnej Mexico Semper Fidelis.271
Meksyk, 27 stycznia 1979 r. – Homilia podczas mszy św. w bazylice Matki Bożej z Guadalupe Bądź pozdrowiona, Matko Meksyku – Matko Ameryki Łacińskiej 274
Puebla, 28 stycznia 1979 r. – Przemówienie inaugurujące III Konferencję Ogólną Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM) Mieć odwagę proroków i ewangeliczną roztropność pasterzy 278
Oaxaca, 29 stycznia 1979 r. – Homilia podczas mszy św. w katedrze Od zarania historii narodów amerykańskich Kościółił najbardziej poniżonych, ich godności jako osób 291
Guadalajara, 30 stycznia 1979 r. – Przemówienie do ludzi pracy W imię sprawiedliwości i prawdziwej wolności 293
katolicki winien wnosić głęboką analizę problemów, trafne rozumienie historii oraz prezentować orędzie zbawienia, które obejmuje całego człowieka 296
Meksyk, 31 stycznia 1979 r. – Przemówienie do dziennikarzy w Kolegium Forida 299
MEKSYK
DRUGA PIELGRZYMKA
6–13 MAJA 1990 R.
Meksyk, 6 maja 1990 r. – Homilia podczas mszy św. beatyfikacyjnej Pięciu błogosławionych na zawsze wpisanych w dzieje ewangelizacji Meksyku 303
Meksyk, 7 maja 1990 r. – Homilia podczas mszy św. na placu Xico del Valle de Chalco dla wiernych diecezji Netzahualcóyotl Kiedy bieg historii przybliżył godzinę prawdy 308
Veracruz, 7 maja 1990 r. – Homilia podczas liturgii słowa Rozpoczęta przed 500 laty ewangelizacja trwa nadal 313
San Juan de los Lagos, 8 maja 1990 r. – Homilia podczas mszy św. dla młodzieży Z Chrystusem jesteście silni318
Monterrey, 10 maja 1990 r. – Homilia podczas mszy św. dla świata pracy Poszukiwanie Boga przez pracę 322
Tuxtla Gutiérrez, 11 maja 1990 r. – Homilia podczas liturgii słowa Bóg nigdy nie opuszcza człowieka 327
Zacatecas, 12 maja 1990 r. – Homilia podczas mszy św. dla rolników, górników i emigrantów Przyjmijcie ewangelię pracy 331
Meksyk, 12 maja 1990 r. – Przemówienie podczas spotkania z Konferencją Episkopatu Meksyku Wolność religijna jest owocem i gwarancją innych swobód obywatelskich 335
MEKSYK
TRZECIA PIELGRZYMKA
11–12 SIERPNIA 1993 R.
Izamal, 11 sierpnia 1993 r. – Przemówienie do przedstawicieli rdzennej ludności kontynentu amerykańskiego Przybywam w imię Jezusa Chrystusa 343
Mérida, 11 sierpnia 1993 r. – Homilia podczas mszy św. dla Indian i mieszkańców archidiecezji Jukatan Powołani, aby z odwagą dawać świadectwo Chrystusowi 348
MEKSYK
CZWARTA PIELGRZYMKA
22–26 STYCZNIA 1999 R.
Meksyk, 23 stycznia 1999 r. – Homilia podczas mszy św. w bazylice Matki Bożej z Guadalupe Niech kontynent nadziei będzie także kontynentem życia 355
Meksyk, 24 stycznia 1999 r. – Homilia podczas mszy św. na autodromie im. Braci Rodriguez Potrzeba nowej ewangelizacji zgodnej ze wskazaniami Kościoła 359
Meksyk, 25 stycznia 1999 r. – Przemówienie podczas spotkania na stadionie Azteków Nie dajcie się zwyciężyć złu, ale zło d zwyciężajcie 363
MEKSYK
PIĄTA PIELGRZYMKA
30 LIPCA – 2 SIERPNIA 2002 R.
Meksyk, 31 lipca 2002 r. – Homilia podczas mszy św. i kanonizacji bł. Juana Diego Niech będzie waszym wzorem, niech wskazuje drogę do Maryi 371
Meksyk, 1 sierpnia 2002 r. – Homilia podczas liturgii słowa i beatyfikacji Jana Chrzciciela i Hiacynta od Aniołów Bądźcie zwiastunami nadziei dla całego społeczeństwa 374
Wstęp do pielgrzymek do Brazylii – kard. Geraldo Majella Agnelo 377
BRAZYLIA
PIERWSZA PIELGRZYMKA
30 CZERWCA – 12 LIPCA 1980 R.
Brasilia, 30 czerwca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. Krzyż – znakiem nadziei człowieka 381
Belo Horizonte, 1 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. dla młodzieży Kościół głosi młodym orędzie pełnego wyzwolenia 385
Rio de Janeiro, 1 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. na placu Flamengo Eucharystia – ziem wielkiej rodziny chrześcijan 389
São Paulo, 3 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. ku czci bł. José de Anchieta Miłość i duch poświęcenia torują drogę Ewangelii 393
Aparecida, 4 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. w bazylice Wezwani jesteśmy do budowania Kościoła397
Pôrto Alegre, 5 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. Katecheza jest przekazywaniem przesłania życia. 402
Kurytyba, 6 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. Eucharystia źródłemerstwa w świecie 407
São Salvador, 6 lipca 1980 r. – Przemówienie do mieszkańców Nowy świat powstać musi w imię Boga i w imię człowieka 410
Recife, 7 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. dla pracujących na roli Ziemia jest darem Boga dla wszystkich ludzi 416
Belém, 8 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. Nabożeństwo ludu do Maryi podstawą ewangelizacji.422
Fortaleza, 9 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. inaugurującej Kongres Eucharystyczny Z Eucharystii wynikaerska gotowość dzielenia się 425
Fortaleza, 10 lipca 1980 r. – Przemówienie do biskupówylijskich W jakich aspektach doskonalić się i wzrastać? 430
Manaus, 10 lipca 1980 r. – Przemówienie do Indian Amazonii Zachowujcie waszą tożsamość jako ludzie i naród 440
Manaus, 11 lipca 1980 r. – Homilia podczas mszy św. Zwracając się do misjonarzy, zwracam się do całej wspólnoty 441
BRAZYLIA
DRUGA PIELGRZYMKA
12–21 PAŹDZIERNIKA 1991 R.
Natal, 13 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. na zakończenie Kongresu Eucharystycznego Eucharystia i ewangelizacja 447
Natal, 13 października 1991 r. – Przemówienie do Episkopatu Brazylii Społeczna nauka Kościoła odpowiedzią na głód chleba i sprawiedliwości 450
São Luis, 14 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. na Aterro do Bacanga Świętości sprzeciwia się wszelka niesprawiedliwość 455
Brasilia, 15 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. na Esplanada dos Ministérios Co to jest wiara?. 459
Cuiabá, 16 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. w dzielnicy Morada do Ouro Oby miłość w nas zwyciężała 463
Cuiabá, 16 października 1991 r. – Przemówienie podczas spotkania z Indianami Kościół otacza Indian szczególną opieką i troską 467
Campo Grande, 17 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. dla wiernych archidiecezji Campo Grande Rodzina musi być przedmiotem waszej największej troski 470
Florianópolis, 18 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. i beatyfikacji matki Pauliny Święci ewangelizują Kościół 474
Vitória, 19 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. na Aterro da Conduza Maryja pocieszycielką ofiar przemocy 477
Vitória, 19 października 1991 r. – Przemówienie podczas spotkania z mieszkańcami Favela do Lixão de São Pedro Warunkiem każdej reformy społecznej jest nawrócenie serc 480
São Salvador, 20 października 1991 r. – Przemówienie podczas spotkania z dziećmi na Baixa do Bonfim Nie wolno dzieci porzucać, wykorzystywać i skazywać na śmierć 484
São Salvador, 20 października 1991 r. – Homilia podczas mszy św. na Aterro da Boca do Rio da Armação Zadania misyjne Kościoła w Brazylii 488
BRAZYLIA
TRZECIA PIELGRZYMKA
2–6 PAŹDZIERNIKA 1997 R.
Rio de Janeiro, 3 października 1997 r. – Przemówienie podczas spotkania z uczestnikami Kongresu Teologiczno- Duszpasterskiego Kościół wobec rodziny 495
Rio de Janeiro, 4 października 1997 r. – Homilia podczas mszy św. dla uczestników Kongresu Teologiczno- -Duszpasterskiego Świętość związku mężczyzny i kobiety 499
Rio de Janeiro, 4 października 1997 r. – Przemówienie podczas spotkania z rodzinami na stadionie Maracanã Rodzina darem i zadaniem dla człowieka i społeczeństwa 502
Rio de Janeiro, 5 października 1997 r. – Homilia podczas mszy św. na zakończenie II Światowego Spotkania Rodzin Nierozerwalne małżeństwo fundamentem zdrowej i odpowiedzialnej rodziny 505
Wstęp do pielgrzymek do Argentyny – Redakcja 509
ARGENTYNA
PIERWSZA PIELGRZYMKA
11–12 CZERWCA 1982 R.
Luján, 11 czerwca 1982 r. – Homilia podczas mszy św. w sanktuarium Odkryliśmy tajemnicę miłości Bożej, patrząc z wiarą na krzyż Chrystusowy 513
Buenos Aires, 12 czerwca 1982 r. – Homilia podczas mszy św. za naród argentyński Godność narodu niechaj zawsze opiera się na godności każdego człowieka – przego syna Boga 516
ARGENTYNA
DRUGA PIELGRZYMKA
6–12 KWIETNIA 1987 R.
Bahía Blanca, 7 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. dla rolników Nie pozwólcie, by praca prowadziła was do degradacji 523
Córdoba, 8 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. dla rodzin Miłość wierna i uczciwa aż do śmierci. 528
Corrientes, 9 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. Drogami ludowej pobożności w pielgrzymce przez wiarę 534
Buenos Aires, 10 kwietnia 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania ze światem pracy Wielka sprawa solidarności 538
Rosario, 11 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. Kościół oczekuje od was rzeczy wielkich 543
Buenos Aires, 11 kwietnia 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania otwierającego II Światowy Dzień Młodzieży Jako apostołowie nowej ewangelizacji budujcie cywilizację miłości 548
Buenos Aires, 12 kwietnia 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z Episkopatem Argentyny Jak Jezus, DPasterz, który umiłował do końca 553
Wstęp do pielgrzymek do Peru – kard. Juan Luis Cipriani Thorne 559
PERU
PIERWSZA PIELGRZYMKA
1–5 LUTEGO 1985 R.
Arequipa, 2 lutego 1985 r. – Homilia podczas beatyfikacji siostry Anny od Aniołów Dziełem Bożym jest świętość człowieka 563
Lima, 2 lutego 1985 r. – Homilia podczas mszy św. dla młodych Program ośmiu błogosławieństw 567
Cuzco, 3 lutego 1985 r. – Homilia w czasie liturgii słowa podczas spotkania z indiańską ludnością rolniczą Solidarność, tożsamość, wiara 573
Ayacucho, 3 lutego 1985 r. – Przemówienie podczas spotkania z wiernymi Pokój rodzi się ze sprawiedliwości 578
Trujillo, 4 lutego 1985 r. – Homilia podczas mszy św. dla świata pracy „Aby pracujący ze spokojem własny chleb jedli” 583
PERU
DRUGA PIELGRZYMKA
14–16 MAJA 1988 R.
Lima, 15 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. na zakończenie Kongresu Eucharystycznego i Maryjnego Otrzymacie Jego moc i będziecie świadkami 589
Lima, 15 maja 1988 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą Nie szukajcie gdzie indziej tego, co może wam dać tylko Chrystus 594
Wstęp do pielgrzymki do Chile – kard. Francisco Javier Errázuriz Ossa 597
CHILE
PIELGRZYMKA
1–6 KWIETNIA 1987 R.
Santiago, 2 kwietnia 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z Episkopatem Chile Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! 603
Valparaiso, 2 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. dla rodzin Kościół potrzebuje rodziny, ażeby światu przywrócić nadzieję 610
Santiago, 2 kwietnia 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą Z Chrystusem sprawicie, że kraj wasz pójdzie w nowym kierunku 616
Maipú, 3 kwietnia 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z rolnikami w sanktuarium Powołanie Bożego współpracownika 621
Santiago, 3 kwietnia 1987 r. – Przemówienie podczas spotkania z intelektualistami Kultura solidarności 623
Santiago, 3 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. beatyfikacyjnej siostry Teresy de los Andes Powołaniem Chile jest porozumienie 628
Puerto Montt, 4 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. W przededniu pięćsetlecia ewangelizacji 634
Concepción, 5 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. dla świata pracy Kultura pracy musi być kulturą sprawiedliwości 639
Wstęp do pielgrzymki do Kolumbii – Redakcja 645
KOLUMBIA
PIELGRZYMKA
1–7 LIPCA 1986 R.
Bogota, 1 lipca 1986 r. – Przemówienie do przemysłowców i intelektualistów Macie budować społeczeństwo sprawiedliwe 649
Bogota, 2 lipca 1986 r. – Homilia podczas mszy św. w parku Simona Bolivara Pokój rodzi się z przebaczenia654
Bogota, 2 lipca 1986 r. – Przemówienie do prezydium i członków Konferencji Zakonów Ameryki Łacińskiej Powołani do umacniania kościelnej jedności 659
Bogota, 2 lipca 1986 r. – Przemówienie do Konferencji Episkopatu Kolumbii Trzy priorytety aktywnej nadziei 661
Bogota, 2 lipca 1986 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą na stadionie Nemesio Camacho Będziecie światłem wśród mroków, jeśli oświeci was Chrystus 667
Chiquinquira, 3 lipca 1986 r. – Homilia podczas mszy św. Pan strąca władców z tronów, a wywyższa pokornych 672
Bogota, 3 lipca 1986 r. – Przemówienie podczas spotkania z mieszkańcami „barrios” Praca, która jest drogą ku wyzwoleniu 677
Tumaco, 4 lipca 1986 r. – Przemówienie podczas spotkania z Kościołem misyjnym Misja, która nie zna granic 682
Popayán, 4 lipca 1986 r. – Przemówienie podczas spotkania z Indianami Czym jest autentyczna pobożność. 687
Cali, 4 lipca 1986 r. – Homilia podczas mszy św. dla rodzin Zadania ewangelizacyjne Kościoła domowego. 691
Cali, 4 lipca 1986 r. – Przemówienie podczas spotkania z dziećmi Jesteście moimi małymi – wielkimi współpracownikami 697
Medellín, 5 lipca 1986 r. – Homilia podczas liturgii słowa na spotkaniu z mieszkańcami „barrios” Wzywam was do solidarności 699
Medellín, 5 lipca 1986 r. – Przemówienie podczas spotkania z intelektualistami We wspólnym wysiłku tworzenia nowego społeczeństwa 704
Bucaramanga, 6 lipca 1986 r. – Homilia podczas mszy św. dla laikatu Kolumbii Kościół chce i potrzebuje świętych świeckich 709
Cartagena, 6 lipca 1986 r. – Przemówienie w Sanktuarium Świętego Piotra Klawera Handlarze wolnością swychi 713
Wstęp do pielgrzymek do Wenezueli – Redakcja 715
WENEZUELA
PIERWSZA PIELGRZYMKA
26–29 STYCZNIA 1985 R.
Caracas, 26 stycznia 1985 r. – Przemówienie do biskupów Wenezueli Macie być krytycznym sumieniem moralnym społeczeństwa 719
Caracas, 27 stycznia 1985 r. – Homilia podczas mszy św. dla rodzin Pielęgnujcie i pomnażajcie prawdziwą miłość małżeńską 725
Maracaibo, 27 stycznia 1985 r. – Homilia podczas mszy św. Istnieje głęboki związek pomiędzy wychowaniem i Ewangelią 729
Mérida, 28 stycznia 1985 r. – Homilia podczas mszy św. Wierność Chrystusowi, Kościołowi i człowiekowi 734
Caracas, 28 stycznia 1985 r. – Przemówienie podczas spotkania z laikatem Niech poprzez was Kościół będzie obecny w społeczeństwie 738
Caracas, 28 stycznia 1985 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą Chrystus jest odpowiedzią na wasze pytania 742
WENEZUELA
DRUGA PIELGRZYMKA
9–11 LUTEGO 1996 R.
Coromoto, 10 lutego 1996 r. – Homilia podczas mszy św. przed sanktuarium maryjnym Maryja jest obecna wśród swojego ludu 749
Caracas, 11 lutego 1996 r. – Homilia podczas mszy św. na lotnisku La Carlota Odpowiedzialność chrześcijan za ewangelizację społeczeństwa 752
Caracas, 11 lutego 1996 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą na Avenida los Próceres Chrystus nigdy was nie zawiedzie 756
Wstęp do pielgrzymki do Boliwii – Redakcja 759
BOLIWIA
PIELGRZYMKA
9–14 MAJA 1988 R.
La Paz, 10 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. dla rodzin Drogi Pana są drogami miłości 763
Oruro, 11 maja 1988 r. – Przemówienie podczas spotkania z rolnikami i górnikami Nadzieja i solidarność.768
Cochabamba, 11 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. dla wiernych archidiecezji Droga do Samarytanina 773
Sucre, 12 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. na 450-lecie ewangelizacji Jezus powierza wam misję bez granic 778
Santa Cruz, 12 maja 1988 r. – Przemówienie do intelektualistów i przedstawicieli klasy rządzącej Droga solidarności 784
Santa Cruz, 13 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. dla mieszkańców miasta Budowanie nowego społeczeństwa 790
Trinidad, 14 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. Światło i moc oczyszczająca Ewangelii 796
Wstęp do pielgrzymek do Dominikany – kard. Nicolás de Jesús López Rodríguez 801
DOMINIKANA
PIERWSZA PIELGRZYMKA
25–26 STYCZNIA 1979 R.
Santo Domingo, 25 stycznia 1979 r. – Homilia podczas mszy św. na placu Niepodległości Miłujcie Chrystusa, a przez Chrystusa ludzi 805
Santo Domingo, 26 stycznia 1979 r. – Homilia podczas mszy św. dla duchowieństwa w katedrze Jeżeli spotkałeś Chrystusa – głoś Go własnym życiem 808
Santo Domingo, 26 stycznia 1979 r. – Przemówienie do mieszkańców ubogiej dzielnicy Los Minas Widzę w was cierpiącego Chrystusa 810
DOMINIKANA
DRUGA PIELGRZYMKA
11–12 PAŹDZIERNIKA 1984 R.
Santo Domingo, 11 października 1984 r. – Homilia podczas mszy św. w intencji ewangelizacji ludów Kościół chce być nadal obecny we wszystkim, co dotyczy człowieka ubogiego 813
DOMINIKANA
TRZECIA PIELGRZYMKA
9–14 PAŹDZIERNIKA 1992 R.
Santo Domingo, 11 października 1992 r. – Homilia podczas mszy św. z okazji 500-lecia ewangelizacji obu Ameryk i kanonizacji bł. Ezequiela Moreno Święci wzorem i natchnieniem dla głosicieli Ewangelii821
Higüey, 12 października 1992 r. – Homilia podczas mszy św. na placu przed Sanktuarium Matki Bożej Altagracia Matka pełna czułości 825
Santo Domingo, 12 października 1992 r. – Przemówienie na otwarcie IV Konferencji Ogólnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM) Nowa ewangelizacja, postęp człowieka, kultura chrześcijańska.829
Wstęp do pielgrzymek do Salwadoru – Redakcja 847
SALWADOR
PIERWSZA PIELGRZYMKA
6 MARCA 1983 R.
San Salwador, 6 marca 1983 r. – Przemówienie przy grobie arcybiskupa Oscara Arnulfo Romero 851
San Salwador, 6 marca 1983 r. – Homilia podczas mszy św. na Metro Centro Pokój w prawdzie i sprawiedliwości 852
SALWADOR
DRUGA PIELGRZYMKA
8 LUTEGO 1996 R.
San Salwador, 8 lutego 1996 r. – Homilia podczas mszy św. na błoniach Siglo XXI Wspólnie budujcie pokój w waszej ojczyźnie 859
Wstęp do pielgrzymki do Ekwadoru – Redakcja 863
EKWADOR
PIELGRZYMKA
29 STYCZNIA – 1 LUTEGO 1985 R.
Quito, 30 stycznia 1985 r. – Homilia podczas mszy św. na 450-lecie ewangelizacji Ekwadoru Będziecie Moim ludem, a Ja będę waszym Bogiem 867
Quito, 30 stycznia 1985 r. – Przemówienie podczas spotkania ze światem kultury Zaproponujcie światu model kultury chrześcijańskiej 871
Quito, 30 stycznia 1985 r. – Przemówienie podczas spotkania ze światem pracy Drogi sprawiedliwości, wolności ierstwa świata pracy 876
Cuenca, 31 stycznia 1985 r. – Homilia podczas mszy św. dla rodzin W rodzinie kształtuje się powołanie chrześcijańskie 880
Guayaquil, 31 stycznia 1985 r. – Homilia podczas mszy św. w sanktuarium maryjnym Alborada –sk, który zapowiada dzień 884
Guayaquil, 1 lutego 1985 r. – Przemówienie podczas spotkania z mieszkańcami dzielnicy Guasmo Przynoszę wam orędzie nadziei 888
Guayaquil, 1 lutego 1985 r. – Homilia podczas beatyfikacji matki Mercedes od Jezusa Molina Pozostanie z wami w tajemnicy świętych obcowania 891
Wstęp do pielgrzymek do Nikaragui – Redakcja 895
NIKARAGUA
PIERWSZA PIELGRZYMKA
4 MARCA 1983 R.
León, 4 marca 1983 r. – Przemówienie do nauczycieli i wychowawców Jesteście tymi, którzy mają kształtować ludzi wolnych 899
Managua, 4 marca 1983 r. – Homilia podczas mszy św. na placu 19 Lipca Jedność Kościoła 903
NIKARAGUA
DRUGA PIELGRZYMKA
7 LUTEGO 1996 R.
Managua, 7 lutego 1996 r. – Homilia podczas mszy św. w parku „Malecón” Przyszłość narodów i kultur zaczyna się w rodzinie 909
Wstęp do pielgrzymek do Gwatemali – Redakcja 913
GWATEMALA
PIERWSZA PIELGRZYMKA
6–7 MARCA 1983 R.
Gwatemala, 7 marca 1983 r. – Homilia podczas liturgii słowa na Campo de Marte Wiara, która prowadzi do sprawiedliwości 917
Quezaltenango, 7 marca 1983 r. – Przemówienie podczas spotkania z ludnością tubylczą Bóg ukarze tego, kto poniża drugiego człowieka 921
GWATEMALA
DRUGA PIELGRZYMKA
5–9 LUTEGO 1996 R.
Esquipulas, 6 lutego 1996 r. – Homilia podczas mszy św. przed sanktuarium „Czarnego Chrystusa” Na miłość Chrystusa trzeba odpowiedzieć miłością 927
GWATEMALA
TRZECIA PIELGRZYMKA
29–30 LIPCA 2002 R.
Gwatemala, 30 lipca 2002 r. – Homilia podczas mszy św. i kanonizacji bł. Piotra od św. Józefa de Betancur Budujcie przyszłość w sprawiedliwości i pokoju 933
Wstęp do pielgrzymek do Urugwaju – Redakcja 937
URUGWAJ
PIERWSZA PIELGRZYMKA
31 MARCA – 1 KWIETNIA 1987 R.
Montevideo, 31 marca 1987 r. – Przemówienie w pałacu Taranco Rozwiązywać konflikty bez użycia siły 941
Montevideo, 1 kwietnia 1987 r. – Homilia podczas mszy św. dla mieszkańców stolicy „A wy za kogo Mnie uważacie?” 943
URUGWAJ
DRUGA PIELGRZYMKA
7–9 MAJA 1988 R.
Melo, 8 maja 1988 r. – Homilia podczas liturgii słowa Budowanie cywilizacji pracy 949
Salto, 9 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. Nowa ewangelizacja 953
Wstęp do pielgrzymki do Paragwaju – Redakcja 959
PARAGWAJ
PIELGRZYMKA
16–18 MAJA 1988 R.
Asunción, 16 maja 1988 r. – Homilia podczas kanonizacji bł. Rocha Gonzáleza de Santa Cruz, Alfonsa Rodrigueza i Juana del Castillo Nie zamykajcie uszu na głos świętych 963
Villarrica, 17 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. dla ludności rolniczej A oto woła zapłata robotników969
Mariscal Estigarribia, 17 maja 1988 r. – Przemówienie podczas spotkania z Indianami Przygarniajcie siebie nawzajem 974
Asunción 17 maja 1988 r. – Przemówienie podczas spotkania z „budowniczymi społeczeństwa” Kryterium prawdy o człowieku 979
Caacupé 18 maja 1988 r. – Homilia podczas mszy św. w sanktuarium maryjnym Ewangelia maryjnych tajemnic 984
Asunción, 18 maja 1988 r. – Przemówienie podczas spotkania z młodzieżą Nie pozwólcie, aby niszczono waszą przyszłość 989
Wstęp do pielgrzymki na Kubę – Redakcja 995
KUBA
PIELGRZYMKA
21–25 STYCZNIA 1998 R.
Santa Clara, 22 stycznia 1998 r. – Homilia podczas mszy św. na stadionie Akademii Wychowania Fizycznego im. Manuela Fajardo Otwórzcie szkoły i rodziny na wartości Ewangelii 999
Camagüey, 23 stycznia 1998 r. – Homilia podczas mszy św. na placu Ignacio Agramonte Szczęście osiąga się przez ofiarę 1003
Hawana, 23 stycznia 1998 r. – Przemówienie podczas spotkania z przedstawicielami świata kultury W Chrystusie każda kultura jest otoczona szacunkiem i miłością 1006
Hawana, 25 stycznia 1998 r. – Homilia podczas mszy św. na placu Rewolucji Ewangelia jest drogą pokoju, sprawiedliwości i wolności 1010
Hawana, 25 stycznia 1998 r. – Przemówienie do biskupów kubańskich Wolność religijna niezbywalnym prawem Kościoła 1014
Wstęp do pielgrzymek do Kostaryki, Hondurasu, Panamy i pozostałych państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów – Redakcja 1019
KOSTARYKA
PIELGRZYMKA
2–3 MARCA 1983 R.
San José, 2 marca 1983 r. – Przemówienie do biskupów Ameryki Środkowej Możemy ująć w ręce ster naszej historii 1023
San José, 3 marca 1983 r. – Homilia podczas mszy św. w parku La Sabana Budowanie Kościoła jest zadaniem wszystkich 1028
San José, 3 marca 1983 r. – Przemówienie do młodzieży Chrystus was potrzebuje 1031
HONDURAS
PIELGRZYMKA
8 MARCA 1983 R.
Tegucigalpa, 8 marca 1983 r. – Homilia podczas mszy św. w sanktuarium maryjnym Ona jest Matką i doskonałym wzorem chrześcijanina 1037
San Pedro Sula, 8 marca 1983 r. – Przemówienie do robotników Ameryki Środkowej Przyjąć zasadę pierwszeństwa „pracy” przed „kapitałem” 1041
San Pedro Sula, 8 marca 1983 r. – Przemówienie do członków Ruchu Liturgii Słowa i katechistów Głoszenie słowa i świadectwo życia 1045
PANAMA
PIELGRZYMKA
5 MARCA 1983 R.
Panama, 5 marca 1983 r. – Homilia podczas mszy św. dla rodzin na lotnisku „Nie” i „tak” chrześcijanina1051
Panama, 5 marca 1983 r. – Przemówienie podczas spotkania z „campesinos” Kościół was nie opuści 1054
JAMAJKA
PIELGRZYMKA
9–11 SIERPNIA 1993 R.
Kingston, 10 sierpnia 1993 r. – Homilia podczas mszy św. na stadionie Ewangelia musi przepajać wszystkie dziedziny życia 1061
PORTORYKO
PIELGRZYMKA
12 PAŹDZIERNIKA 1984 R.
San Juan, 12 października 1984 r. – Homilia podczas mszy św. na placu Las Américas Przyjęcie chrztu to zaledwie pierwszy rozdział dziejów osobistych i powszechnych 1067
HAITI
PIELGRZYMKA
9 MARCA 1983 R.
Port-au-Prince, 9 marca 1983 r. – Homilia na zakończenie Kongresu Eucharystycznego Eucharystia – sakrament miłości 1075
Port-au-Prince, 9 marca 1983 r. – Przemówienie na rozpoczęcie XIX Konferencji Ogólnej Episkopatów Ameryki Łacińskiej (CELAM) w katedrze Co znaczy być dzisiaj biskupem w Ameryce Łacińskiej? 1080
TRYNIDAD I TOBAGO
PIELGRZYMKA
5 LUTEGO 1985 R.
Port-of-Spain, 5 lutego 1985 r. – Homilia podczas mszy św. na stadionie I wy macie swój udział w Ewangelii1089
BAHAMY
PIELGRZYMKA
1 LUTEGO 1979 R.
Nassau, 1 lutego 1979 r. – Przemówienie powitalne na lotnisku Jestem wam wdzięczny za to przyjęcie1095
BELIZE
PIELGRZYMKA
9 MARCA 1983 R.
Belize, 9 marca 1983 r. – Homilia podczas mszy św. – Prawdziwy ekumenizm 1099
SAINT LUCIA
PIELGRZYMKA
7 LIPCA 1986 R.
Castries, 7 lipca 1986 r. – Homilia podczas mszy św. w Reduit Park Usłyszeliście DNowinę o waszym zbawieniu 1105
Castries, 7 lipca 1986 r. – Przemówienie podczas spotkania w katedrze W intencji dzieła ewangelizacji świata 1109
ANTYLE HOLENDERSKIE – CURAÇAO
PIELGRZYMKA
13 MAJA 1990 R.
Willemstad, 13 maja 1990 r. – Homilia podczas mszy św. na stadionie Żyjcie pełni nadziei, naśladując Chrystusa 1113
CHRONOLOGICZNY WYKAZ DOKUMENTÓW 1117
WYKAZ SKRÓTÓW 1123
INDEKS OSÓB, NAZW I POJĘĆ 1129
INDEKS BIBLIJNY 1157
INDEKS AUTORÓW I DZIEŁ CYTOWANYCH 1175

FRAGMENTY

WSTĘP DO PIELGRZYMEK DO STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI Annuario Pontificio, oficjalny rocznik watykański, opisuje biskupa Rzymu jako „pasterza Kościoła powszechnego”. Ten tytuł odzwierciedla tradycyjną papieską sollicitudo omnium ecclesiarum – troskę o wszystkie Kościoły lokalne. W konkretnym, historycznym sensie Jan Paweł II był pierwszym prawdziwym pasterzem Kościoła powszechnego, rozciągnął bowiem swoją posługę na wielką liczbę Kościołów lokalnych – niosąc zachętę, ewangelizując, broniąc prześladowanych... Wrodzona, ludzka ciekawość Jana Pawła II – umocniona przez jego chrześcijańskie przekonanie, iż Jezus umarł dla zbawienia wszystkich ludzi – pozwoliła mu swobodnie poruszać się pośród wielkiego bogactwa różnych kultur. Niemniej ta uniwersalna troska i miłość współistniały w nim z polskim patriotyzmem i z głębokim osobistym oddaniem kulturze europejskiej. Innymi słowy: nie było sprzeczności pomiędzy odgrywaną przezeń rolą pasterza Kościoła powszechnego a szczególnym narodowym i kulturowym zaangażowaniem Karola Wojtyły – człowieka, który został papieżem. Partykularyzm i uniwersalizm pokojowo koegzystowały w bogatej wyobraźni tego bezkompromisowego ucznia Chrystusa. Biorąc to wszystko pod uwagę, mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone, jeśli zasugeruję, iż Jan Paweł II żywił szczególne uczucia do Stanów Zjednoczonych Ameryki, jak również, iż nosił on w sobie głębokie przeświadczenie o znaczeniu amerykańskiej demokracji dla świata.

Te uczucia i to przeświadczenie rozwinął w sobie już jako papież. Amerykańskie doświadczenia Karola Wojtyły przed październikiem roku 1978 były bowiem raczej ograniczone. Dwukrotnie odwiedził on Stany Zjednoczone i – co naturalne – w obu przypadkach spędził niemało czasu wśród amerykańskiej Polonii. Podczas Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w 1976 roku ciekawość zaprowadziła go na korytarze seminarium w Filadelfii, gdzie rozmawiał ze studentami i pracownikami; zaś w czasie letniego seminarium, zorganizowanego przez Harvard University, wygłosił odczyt, który został tam dobrze przyjęty. Nie można jednak powiedzieć, że kard. Wojtyła, wstępując na tron papieski, posiadał szczegółową znajomość współczesnej kultury amerykańskiej czy też sytuacji Kościoła katolickiego w USA. Równie dobrze mógł on zostać papieżem, wyobrażając sobie Amerykę jako większą, bogatszą i mniej zaawansowaną kulturowo postać Europy Zachodniej – jako kolejne społeczeństwo porzucające swe chrześcijańskie korzenie pod wpływem intelektualnych i kulturowych nacisków późnego modernizmu. Jeśli rzeczywiście takie były wtedy jego odczucia, to zaczęły się one zmieniać – i to bardzo szybko – podczas pierwszej pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, w październiku 1979 roku. Papież odkrył wtedy tętniący życiem katolicyzm, mniej sceptyczny w odniesieniu do przyszłości chrześcijańskiego świadectwa i kultury niż bliźniacze Kościoły w Europie Zachodniej. Poczuł, jak się zdaje, iż Kościół katolicki w Ameryce wyszedł z zawieruchy okresu posoborowego silniejszy, niż można to sobie było wyobrazić. I że – pomimo wulgaryzmu kultury popularnej i sceptycyzmu elit – Stany Zjednoczone to kraj, w którym kontynuowana jest wielka zachodnia tradycja. Amerykańska demokracja, mimo swoich problemów, zdawała się rozumieć, że prawda moralna i demokratyczna władza są ze sobą blisko powiązane. Ameryka bowiem w pewnym sensie zachowała przekonanie, iż tylko ludzie szlachetni mogą być wolni. Te nowe odczucia stały się fundamentem, na którym przez ponad ćwierćwiecze Jan Paweł II budował swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi, z Amerykanami i z tutejszym Kościołem katolickim. Papież, który nawoływał Europę, żeby na nowo odkryła swe chrześcijańskie korzenie, nigdy nie wygłosił takiego apelu w Ameryce. Wzywał on raczej Stany Zjednoczone, by z większym uznaniem spoglądały na owe chrześcijańskie korzenie, które pozostały tu żywe i witalne. Po upadku muru berlińskiego i po „ Jesieni Ludów” Jan Paweł II zachęcał swych słowiańskich braci i siostry, aby integrowali się w nowej Europie, tak by mogła ona – jak często to powtarzał – „oddychać obydwoma płucami”. Ale zachęcał również nowe demokracje europejskie, żeby spoglądały na Stany Zjednoczone jak na model zdrowej interakcji przekonań religijnych z demokracją. Rozumiał bowiem, że Ameryka jest inna: wiedział, iż demokracja przybyła do Stanów Zjednoczonych jako konsekwencja cywilizacji chrześcijańskiej, a nie projekt przeciwko chrześcijaństwu (jak to miało miejsce w Europie po roku 1789). Stwierdzenie, że Papież był adwokatem amerykańskiej „wyjątkowości”, nie jest jednak równoznaczne z sugestią, iż jego poglądy na amerykańską kulturę i społeczeństwo były naiwne. Jan Paweł II rozumiał – co wyraźnie dał do zrozumienia podczas wizyty w Nowym Jorku i Baltimore (1995) – że w Stanach Zjednoczonych funkcjonują fałszywe wyobrażenia wolności, zwłaszcza idea, iż wolność to po prostu kwestia robienia tego, na co ma się ochotę. Wiedział, iż Ojcowie Założyciele w Deklaracji Niepodległości nie takiej wolności oddawali swoje życie, majątki i honor. Zdawał sobie sprawę, że powstawanie Ameryki rozpoczęło się wraz z przyjęciem pewnych oczywistych prawd moralnych, budujących swoistą „gramatykę”, dzięki której ludzie o różnych przekonaniach mogli tu prowadzić prawdziwą publiczną konwersację o swoim wspólnym życiu. Papieskie przesłanie skierowane do Ameryki miało dwojaki charakter. „Pogłębcie swoje rozumienie prawdy o wolności” – mówił obywatelom USA Jan Paweł II. – „Niech będzie ono podstawą waszej postawy w domu i w kontaktach z resztą świata”. Przejawy uczucia i szacunku manifestowane po jego śmierci przez Amerykanów, przedstawicieli różnych wyznań i religii, są – moim zdaniem – wymownym świadectwem, jak to przesłanie Ojca Świętego wpłynęło na mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Nie sposób sobie wyobrazić, by jakakolwiek inna postać naszych czasów cieszyła się tutaj takim poważaniem. Papieskie słowa wypowiedziane do tutejszego Kościoła katolickiego odzwierciedlają opinię o Ameryce jako kraju, który stara się żyć w zgodzie z moralnymi prawdami przodków. Kościół w Ameryce – jak sugerował swoim współwyznawcom Jan Paweł II – ma wyjątkową możliwość, żeby być „Kościołem w świecie współczesnym”, natchnionym wizją II Soboru Watykańskiego. W Ameryce ludzie mogą swobodnie wyznawać swą wiarę. Mają również zasoby, dzięki którym prawda Ewangelii może tu się objawiać w całej gamie edukacyjnych, charytatywnych, medycznych i społecznych instytucji katolickich. „Sprawcie, żeby te instytucje były nośnikami nowej ewangelizacji” – mówił amerykańskim katolikom Biskup Rzymu. – „Bądźcie publicznymi świadkami (zwłaszcza działając w obronie życia ludzkiego i zabierając głos w kwestii biotechnologii), którzy przypomną waszym rodakom o konieczności zaangażowania na rzecz ludzkiej godności, na której Ameryka oparła swoje dążenie do wolności. Pokażcie całemu Kościołowi na świecie, co to znaczy być pełnym energii, oddanym wyznawcą Chrystusa, a jednocześnie człowiekiem w pełni zaangażowanym w życie społeczeństwa. Odważcie się podjąć ryzyko wielkości”. Wyzwanie, jakie Jan Paweł II postawił przed mieszkańcami Stanów Zjednoczonych, odbija się echem daleko poza granicami tego kraju. Wyzwanie wolności, właściwie pojmowanej i właściwie przeżywanej, ma teraz wymiar powszechny. Niewątpliwie jest to wyzwanie również i dla Polski, kolejnego kraju, który ma możliwość ucieleśniania „Kościoła w świecie współczesnym” i ukazywania wolności przeżywanej par excellence. Mam nadzieję, jako Amerykanin i jako przyjaciel Polski, że „amerykańskie” teksty Jana Pawła II natchną jego rodaków szlachetną wizją możliwości, jakie stoją przed nimi, zarówno jako katolikami, jak i obywatelami. George Weigel (tłum. Jacek Partyka) George Weigel, amerykański pisarz i publicysta katolicki, znawca tematyki papieskiej

STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI PIERWSZA PIELGRZYMKA
1–7 PAŹDZIERNIKA 1979 R.

Boston, 1 października 1979 r.

HOMILIA PODCZAS MSZY ŚW. DLA MŁODYCH CHRYSTUS MÓWI DO WAS: PÓJDŹCIE ZA MNĄ!
Umiłowani Bracia i Siostry, droga młodzieży amerykańska!

1 Przed chwilą stanąłem na ziemi Stanów Zjednoczonych Ameryki. W imię Chrystusa rozpoczynam podróż pasterską prowadzącą przez liczne wasze miasta. Na początku roku miałem okazję pozdrowić kontynent amerykański z miejsca lądowania Krzysztofa Kolumba. Dziś przekraczam progi Stanów Zjednoczonych i ponownie pozdrawiam całą Amerykę. Jej mieszkańcy, gdziekolwiek się znajdują, zajmują szczególne miejsce w sercu papieża.

Przybywam do Stanów Zjednoczonych Ameryki jako następca Piotra i jako pielgrzym wiary. Możliwość odbycia tej wizyty jest dla mnie źródłem wielkiej radości. Mój szacunek oraz uczucie kierują się więc ku wszystkim mieszkańcom tej ziemi. Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku Amerykanów. Pragnę was spotkać i powiedzieć każdemu z was – mężczyznom i kobietom wszystkich wyznań i pochodzenia etnicznego, dzieciom i młodzieży, ojcom i matkom, chorym i starcom – że Bóg was kocha, że udzielił wam jako istotom ludzkim niezrównanej godności. Chcę powiedzieć każdemu, że papież jest waszym przyjacielem i sługą waszego człowieczeństwa. W pierwszym dniu mej wizyty pragnę dać wyraz memu szacunkowi i miłości dla Ameryki; dla doświadczenia rozpoczętego przed dwoma wiekami, któremu na imię Stany Zjednoczone Ameryki; dla przyszłych dokonań tej ziemi i dla jej woli budowania bardziej sprawiedliwej i ludzkiej przyszłości; dla szlachetności, z jaką kraj ten ofiarowywał schronienie, wolność i możność polepszenia losu wszystkim, którzy przybyli do jego brzegów; dla ludzkiej solidarności, która każe wam współpracować ze wszystkimi narodami dla ochrony wolności i umożliwienia pełnego rozwoju człowieka. Pozdrawiam cię, piękna Ameryko.

2 Jestem tu, ponieważ chcę uczynić zadość zaproszeniu, które – jako pierwszy – skierował do mnie sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jutro będę miał zaszczyt, jako gość Narodów Zjednoczonych, stanąć wobec tego najwyższego międzynarodowego forum i wygłosić przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego. Będzie to skierowany do świata apel o sprawiedliwość i pokój, apel w obronie ludzkiej godności każdej istoty ludzkiej. Czuję się wielce zaszczycony zaproszeniem sekretarza generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z wagi i wielkości zadania, jakim jest dla mnie to zaproszenie. Od pierwszej chwili byłem przekonany, że powinienem przyjąć to zaproszenie Narodów Zjednoczonych jako biskup Rzymu i pasterz powszechnego Kościoła Chrystusowego. Wyrażam więc głęboką wdzięczność również hierarchii kościelnej Stanów Zjednoczonych, która przyłączyła się do zaproszenia Organizacji Narodów Zjednoczonych. Otrzymałem wiele zaproszeń z różnych diecezji i regionów tego kraju, jak również z Kanady. Jest mi niezmiernie przykro, że nie mogę ich wszystkich przyjąć; chciałbym, gdyby to było możliwe, udać się wszędzie z wizytą duszpasterską. Moja pielgrzymka do Irlandii z okazji stulecia sanktuarium Maryi w Knock była dobrym wprowadzeniem do wizyty tutaj. Szczerze ufam, że cała moja wizyta w Stanach Zjednoczonych będzie widziana w świetle Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym ogłoszonej przez II Sobór Watykański.

Dziś zaś jestem głęboko szczęśliwy, mogąc być wraz z wami tu, w Boston Common. Poprzez was pozdrawiam cały Boston i wszystkich jego mieszkańców oraz społeczeństwo stanu Massachusetts i jego władze. Szczególnie gorąco pozdrawiam kardynała Medeirosa i archidiecezję bostońską. Z miastem tym łączą mnie szczególne wspomnienia, bowiem trzy lata temu, na zaproszenie wydziału teologii Divinity School miałem okazję przemawiania na uniwersytecie Harvarda. Wspominając to pamiętne dla mnie wydarzenie, chciałbym raz jeszcze podziękować władzom Harvardu i dziekanowi Divinity School za tę wyjątkowo cenną okazję.

3 Rozpoczynając tę wizytę, którą składam w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy jako papież, w przededniu wizyty w Organizacji Narodów Zjednoczonych, chciałbym się teraz zwrócić przede wszystkim do zebranej tu młodzieży.

Dzisiejszego wieczoru wyciągam dłoń do młodzieży amerykańskiej. W Mexico City i w Guadalajara spotkałem młodzież Ameryki Łacińskiej, w Warszawie i Krakowie spotkałem młodzież polską. W Rzymie spotykam się często z grupami młodzieży z Włoch i innych części świata. Wczoraj, w Galway, spotkałem się z młodzieżą Irlandii. Teraz zaś, ku mej wielkiej radości, spotykam się z wami. Każde z tych spotkań jest dla mnie nowym odkryciem. Za każdym razem odkrywam u młodych entuzjazm i radość życia, poszukiwanie prawdy i głębszego sensu życia, które roztacza się przed ich oczyma w całym swym blasku i sile.

4 Dziś wieczór pragnę wam powiedzieć to, co zawsze mówię młodzieży: jesteście przyszłością świata, „jutro należy do was”. Pragnąłbym przypomnieć wam spotkania Jezusa z młodymi Jego czasów. Ewangelia zachowała uderzającą rozmowę Jezusa z młodzieńcem. Postawił on Jezusowi jedno z tych podstawowych pytań, które młodzi wszędzie sobie zadają: „Co mam czynić...?” (Mk 10,17). Odpowiedź była precyzyjna i przenikliwa, Jezus spogląda nań z miłością i mówi: „przyjdź i chodź ze mną” (Mk 10,21). Ale spójrzcie, co się stało: młodzieniec, który wykazał takie zainteresowanie podstawowymi sprawami, odszedł zasmucony, „miał bowiem wiele posiadłości” (Mk 10,22). Tak, odszedł i – jak możemy się domyślić z kontekstu – nie przyjął wezwania Chrystusa.

To głęboko przejmujące wydarzenie, zwięzłe i wymowne, wyraża w niewielu słowach bardzo ważne pouczenie. Porusza ono istotne problemy i podstawowe pytania, które bynajmniej nie utraciły znaczenia. Młodzi wszędzie stawiają sobie ważne pytania na temat sensu życia, słusznej drogi życiowej prawdziwej skali wartości: „Co mam czynić...?”. Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Pytania te dają świadectwo waszym myślom, sumieniom, sercom i woli. Głoszą światu, że wy, młodzi jesteście szczególnie otwarci na wszystko, co dobre i prawdziwe. To otwarcie stanowi – swojego rodzaju „objawienie” ducha ludzkiego. Każdy z was może odnaleźć samego siebie w tym otwarciu na prawdę, dobro i piękno; każdy z was może w pewnym stopniu przeżyć to samo, czego doświadczył młodzieniec z Ewangelii: „ Jezus spojrzał z miłością na niego” (Mk 10,21).

5 Dlatego to mówię każdemu z was: posłuchajcie wezwania Chrystusa, gdy posłyszycie, jak mówi do was: „Pójdź za mną!”. Idź w me ślady! Bądź blisko mnie! Zachowaj mą miłość! Należy dokonać wyboru. Trzeba wybrać Chrystusa, wskazany przez Niego sposób życia, Jego przykazanie miłości.

Orędzie miłości przyniesione przez Chrystusa jest zawsze ważne, zawsze znaczące. Nietrudno jest dostrzec, że dzisiejszy świat, mimo piękna i wspaniałości, mimo zdobyczy nauki i techniki, mimo dóbr materialnych, które ofiarowuje w takiej obfitości, pragnie więcej prawdy, więcej miłości, więcej radości. Wszystko to znajdujemy w Chrystusie, w sposobie życia, jaki nam wskazał.

Czyż mylę się więc, mówiąc wam, młodym katolikom, że waszym zadaniem wobec Kościoła i świata jest ukazanie prawdziwego sensu życia, gdy zagraża światu zwycięstwo nienawiści, obojętności lub egoizmu? W obliczu problemów i rozczarowań wielu będzie usiłowało uchylić się od odpowiedzialności, szukać schronienia w egoizmie, przyjemności seksualnej, narkotykach, przemocy, obojętności, cynizmie. Dziś jednak proponuję wam wybranie miłości, która jest przeciwieństwem ucieczki. Jeżeli przyjmiecie naprawdę tę pochodzącą od Chrystusa miłość, doprowadzi was ona do Boga. Może poprzez kapłaństwo lub życie zakonne; może poprzez jakąś szczególną służbę pełnioną dla waszych braci i sióstr, zwłaszcza najbardziej potrzebujących, biednych, samotnych, zepchniętych na margines, których prawa są deptane, a podstawowe potrzeby nie zaspokajane.

Cokolwiek uczynicie z waszym życiem, niech będzie w nim jakieś odbicie miłości Chrystusa. Cały lud Boży będzie wzbogacony różnorodnością waszych zaangażowań. Cokolwiek czynicie, pamiętajcie, że w ten czy w inny sposób Chrystus was wzywa do służby miłości, miłości Boga i bliźniego.

6 A teraz powróćmy do opowieści o młodzieńcu z Ewangelii. Widzieliśmy, że usłyszał wezwanie „Pójdź za mną”, ale „odszedł zasmucony, miał bowiem wielkie posiadłości”.

Smutek tego chłopca skłania nas do zastanowienia. Bywamy kuszeni myślą, że posiadanie w obfitości dóbr tego świata może nas uczynić szczęśliwymi. Widzimy jednak, że dla młodzieńca z Ewangelii liczne dobra stały się przeszkodą w przyjęciu wezwania Jezusa, który go powołał. Nie był gotów powiedzieć „tak” Jezusowi i „nie” samemu sobie, „tak” miłości i „nie” ucieczce.

Prawdziwa miłość jest wymagająca. Sprzeniewierzyłbym się mej misji, gdybym wam tego nie powiedział z całą jasnością. Bowiem Jezus, sam nasz Jezus, również powiedział: „ Jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję” (J 15,14). Miłość wymaga wysiłku i osobistego zaangażowania w wypełnianiu woli Bożej. Oznacza dyscyplinę i poświęcenie, ale oznacza też radość i ludzką pełnię.

Drodzy młodzi przyjaciele, nie bójcie się uczciwego wysiłku i uczciwej pracy. Nie bójcie się prawdy. Z pomocą Chrystusa i poprzez modlitwę możecie odpowiedzieć na Jego wezwanie, opierając się pokusom, przelotnemu entuzjazmowi, wszelkim formom masowej manipulacji. Otwórzcie serca na Chrystusa i Ewangelię, na Jego miłość, prawdę i radość. Nie odchodźcie zasmuceni! Na zakończenie do wszystkich, którzy mnie teraz słuchają, chciałbym powiedzieć: celem mojej misji, mojej podróży przez Stany Zjednoczone, jest skierowanie w imię Chrystusa do każdego i do wszystkich was, niezależnie od tego, czy jesteście młodzi, czy też nie, wezwania: „przyjdźcie i chodźcie za mną”! Idźcie za Chrystusem! Małżonkowie dzielcie ze sobą miłość i trudności; szanujcie ludzką godność drugiego; przyjmujcie z radością życie, które Bóg przez was daje; starajcie się, aby małżeństwo wasze było dla dobra dzieci trwałe i stabilne. Idźcie za Chrystusem, samotni i przygotowujący się do małżeństwa. Idźcie za Chrystusem, młodzi i starzy, chorzy i podeszli w latach, cierpiący i bolejący, potrzebujący uzdrowienia, miłości, przyjaźni. Idźcie za Chrystusem! W imię Chrystusa kieruję do was wszystkich Jego wezwanie, Jego zaproszenie, Jego apel: „przyjdź i chodź za mną”. Dlatego właśnie przybyłem do Ameryki, dlatego jestem dziś wieczór w Bostonie: aby wezwać was do Chrystusa, wezwać wszystkich was do życia w Jego miłości, dziś i zawsze. Amen.

Nowy Jork, 2 października 1979 r.

PRZEMÓWIENIE DO ZGROMADZENIA OGÓLNEGO ONZ NA FORUM POKOJU I SPRAWIEDLIWOŚCI
Panie Przewodniczący!

1 Pragnę dać wyraz mej wdzięczności dla czcigodnego Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, w którym dane mi jest w dniu dzisiejszym uczestniczyć i wobec którego w dniu dzisiejszym wypada mi wypowiedzieć niniejsze przemówienie. Wdzięczność tę winien jestem przede wszystkim szanownemu sekretarzowi generalnemu Organizacji Narodów Zjednoczonych, dr. Kurtowi Waldheimowi, który już w jesieni ubiegłego roku – wkrótce po moim wyborze na Stolicę świętego Piotra – skierował do mnie tego rodzaju zaproszenie, z kolei zaś ponowił je osobiście w maju bieżącego roku, w czasie naszego spotkania w Rzymie. Zaproszeniem tym czułem się od początku wielce zaszczycony, a zarazem głęboko zobowiązany. Kiedy dzisiaj, odpowiadając na to zaproszenie, wypada mi zabrać głos wobec tak dostojnego Zgromadzenia, pragnę to podziękowanie, które zaadresowałem do pana sekretarza generalnego, rozszerzyć pod adresem całej Organizacji, składając je na ręce pana przewodniczącego dzisiejszego posiedzenia i dziękując mu równocześnie za udzielenie mi w tej chwili głosu.

2 Motywem formalnym niniejszego wystąpienia jest niewątpliwie swoista więź współpracy, która łączy Stolicę Apostolską z Organizacją Narodów Zjednoczonych, czego wyrazem jest obecność stałego jej obserwatora przy tej Organizacji. Ta więź, którą Stolica Święta ceni sobie bardzo wysoko, znajduje pokrycie w suwerenności, jaką Stolica Apostolska posiada od wielu stuleci. Suwerenność ta, określona pod względem terytorialnym przez małe państwo watykańskie, jest uzasadniona wymogiem, aby papiestwo mogło wypełniać swoją misję w pełnej wolności i aby mogło pertraktować z każdym ewentualnym rozmówcą, rządem czy organizacją międzynarodową, bez uzależnienia od innych zwierzchności. Oczywiście, natura i cele duchowej misji Stolicy Apostolskiej i Kościoła sprawiają, że ich uczestnictwo w zadaniach i działalności Organizacji Narodów Zjednoczonych różni się zasadniczo od udziału państw jako wspólnot w znaczeniu politycznym i doczesnym.

3 Równocześnie jednak Stolica Apostolska nie tylko wysoko sobie ceni swój udział w pracach Organizacji, w różnych jej inicjatywach – ale daleko więcej jeszcze: od samego początku istnienia Organizacji Narodów Zjednoczonych daje wyraz swego uznania dla Organizacji i swej aprobaty dla epokowego znaczenia tego najwyższego forum w życiu międzynarodowym współczesnej ludzkości. Nie przestaje też popierać jego zadań i inicjatyw mających na celu pokojowe współżycie i współpracę między narodami. Znajdujemy na to szereg dowodów. Imię Organizacji Narodów Zjednoczonych w ciągu trzydziestu kilku lat swego istnienia pojawiało się wielokrotnie na kartach encyklik papieskich i innych dokumentów kościelnego autorytetu. Poświęcił jej sporo uwagi również II Sobór Watykański. Papież Jan XXIII oraz papież Paweł VI z ufnością patrzyli na tę doniosłą instytucję, widząc w niej wymowny i wielce obiecujący znak naszych czasów. Również i przemawiający w tej chwili papież w pierwszych zaraz miesiącach swego pontyfikatu dał kilkakrotnie wyraz temu, że z taką samą ufnością i podobnym do swych poprzedników przekonaniem wpatruje się w ten znak.

4 Ta ufność i przekonanie Stolicy Apostolskiej nie wynika z motywów natury li tylko formalnej. Nie wynika też z żadnych bezpośrednich racji politycznych – ale wynika nade wszystko z misji Kościoła rzymskokatolickiego, która jak wiadomo, jest natury religijno-moralnej. Kościół jako uniwersalna wspólnota, skupiająca w sobie wyznawców przynależnych do wszystkich prawie krajów i kontynentów, narodów, ludów, ras, języków i kultur, jest z racji tej właśnie natury i tego posłannictwa głęboko i szczerze zainteresowany istnieniem oraz działalnością Organizacji, która – jak wnosimy z samej jej nazwy – jednoczy i zespala narody i państwa, która szuka dróg porozumienia i pokojowej współpracy, natomiast za pomocą wszelkich dostępnych środków i możliwych metod stara się wykluczyć wojnę, rozbicie i wzajemne zniszczenie w tej wielkiej rodzinie, jaką stanowi współczesna ludzkość.

5 I to jest motyw właściwy, motyw jak najbardziej merytoryczny mojej dzisiejszej wśród was obecności, mojego niniejszego wystąpienia. Stając wobec czcigodnego Zgromadzenia, pragnę nade wszystko podziękować za uwzględnienie tego motywu, który moją obecność wśród was może uczynić na swój sposób pożyteczną. Na pewno wymowne znaczenie ma fakt, iż wśród przedstawicieli państw, których racją bytu jest suwerenność władzy związana z terenem i ludnością – znajduje się przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, który jest zarazem przedstawicielem Kościoła katolickiego. Jest to zaś Kościół tego Jezusa Chrystusa, który przed trybunałem Piłata, rzymskiego sędziego, równocześnie oświadczył, że jest Królem i że królestwo Jego nie jest z tego świata (por. J 18,36-37). Pytany zaś o racje bytu swego królestwa wśród ludzi wyjaśnił, że narodził się po to i po to przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie (por. J 18,37). Stojąc przeto wobec zgromadzonych tu przedstawicieli państw, pragnę podziękować za to, że gotowi jesteście przyjąć obecność i wypowiedź papieża. Powiem więcej. Pragnę za to nie tylko podziękować. Pragnę tego Organizacji Narodów Zjednoczonych w szczególny sposób pogratulować. Zaproszenie bowiem do głosu w waszym Zgromadzeniu papieża świadczy o stosunku do tej całej motywacji, jaką on wnosi przez swą obecność i swą wypowiedź – świadczy to o tym, że Organizacja Narodów Zjednoczonych uwzględnia i respektuje te motywacje, że uwzględnia i respektuje cały moralno-religijny wymiar tych ludzkich spraw, jakimi Kościół zajmuje się z racji niesienia światu orędzia prawdy i miłości. Z pewnością dla tych spraw, które stanowią przedmiot waszych zadań, dla spraw które stanowią przedmiot waszej troski – wyrażających się w wielorakiej działalności i w licznych i organicznie połączonych instytucjach podległych Organizacji Narodów Zjednoczonych lub z nią współpracujących szczególnie w dziedzinie kultury, zdrowotności, żywienia, pracy, pokojowego wykorzystania energii nuklearnej – rzeczą podstawową jest, „abyśmy spotykali się w imię człowieka rozumianego integralnie, w całej pełni i w całym wszechstronnym bogactwie jego duchowej i materialnej egzystencji”, jak temu dałem wyraz w pierwszej encyklice mojego pontyfikatu, zaczynającej się od słów Redemptor hominis.

6 W tej chwili przeto korzystam z niezwykłej okazji, jakiej dostarcza mi dzisiejsze spotkanie: spotkanie z przedstawicielami tylu narodów ziemskiego globu – ażeby przede wszystkim pozdrowić każdego bez wyjątku człowieka żyjącego na naszej ziemi. Każdego bez wyjątku. Wszak każdy człowiek, mieszkaniec naszej planety, jest członkiem jednego z tych narodów, z tych społeczeństw, które są tutaj reprezentowane. Każdy z was, szanowne Panie i Panowie, jest przedstawicielem poszczególnego państwa, systemów i struktur politycznych, ale nade wszystko jesteście „przedstawicielami” określonych „jednostek ludzkich”. Jesteście przedstawicielami ludzi – wszystkich poniekąd ludzi na globie, konkretnych ludzi i ludów na dzisiejszym etapie ich historii, a zarazem na określonym etapie historii całej ludzkości, mających własną osobowość i godność ludzką, własną kulturę, własne doświadczenie i dążenia, własne cierpienia i własne zdrowie i słuszną nadzieję na przyszłość. W tym odniesieniu posiada właściwą sobie rację bytu cała działalność polityczna wewnątrzpaństwowa czy międzynarodowa, która w ostatecznej analizie – jest „z człowieka”, „przez człowieka” i „dla człowieka”. Jeśli działalność ta odrywa się od tej fundamentalnej zależności i od tej fundamentalnej celowości, jeśli staje się poniekąd celem dla siebie, traci także właściwą sobie rację bytu. Co więcej, może stać się nawet źródłem swoistej alienacji. Może stać się obca człowiekowi, może popaść w antynomię z samym człowieczeństwem. Racją bytu wszelkiej polityki jest służba dla człowieka, jest pełne troski i odpowiedzialności przywarcie do istotnych spraw i zadań jego ziemskiego bytowania w społecznym tego bytowania wymiarze i zasięgu – tam, gdzie ważą się sprawy dobra wspólnego, od którego zależy równocześnie w sposób bardzo istotny dobro każdego.

7 Przepraszam, jeśli mówię o sprawach, które muszą być dla każdego z was, czcigodne Panie i Panowie, oczywiste. Są one równocześnie tak ważne i zasadnicze, że nie można nigdy zaprzestać o nich myśleć i mówić. Wiadomo wszakże, że najczęstszym zagrożeniem naszych ludzkich działań jest to, iż tracimy w nich perspektywę prawd najbardziej oczywistych, zasad najbardziej elementarnych.

Niech mi więc będzie wolno życzyć, aby Organizacja Narodów Zjednoczonych przy swoim prawdziwie uniwersalnym charakterze nie przestawała nigdy być tym forum, tą wyniosłą trybuną, z której widzi się w całej prawdzie i sprawiedliwości wszystkie sprawy człowieka. Dla tej racji, z tego dziejowego impulsu, pod koniec straszliwej II wojny światowej, dnia 26 czerwca 1945 roku została podpisana Karta Narodów Zjednoczonych, a w dniu 24 października tegoż roku powstała wasza Organizacja. Pierwszym i podstawowym jej dokumentem była Powszechna Deklaracja Praw Człowieka uchwalona w dniu 10 grudnia 1948, człowieka pisanego równocześnie dużą i małą literą, gdyż chodziło o każdego i o wszystkich. Dokument ten jest „słupem milowym” na wielkiej i trudnej drodze rodzaju ludzkiego. Postęp ludzkości musi się mierzyć nie tylko rozwojem nauki i techniki, w czym uwidacznia się wyjątkowa pozycja człowieka w przyrodzie, ale równocześnie, a nawet bardziej jeszcze prymatem wartości duchowych i rozwojem życia moralnego. W tej właśnie dziedzinie uwidacznia się pełne panowanie rozumu poprzez prawdę w postawach osoby i społeczeństwa, a także panowanie nad naturą i cichy triumf ludzkiego sumienia według starożytnego powiedzenia: genus humanum arte et ratione vivit.

Właśnie wówczas, kiedy ów jednostronny postęp techniki skierowany do celów wojny, hegemonii i podboju, do tego, aby człowiek zabijał człowieka, aby jeden naród niszczył inny, odbierając mu wolność i prawo do istnienia – właśnie wówczas, mam wciąż na myśli II wojnę światową, która rozpoczęła się czterdzieści lat temu, 1 września 1939 roku od napaści na Polskę, a zakończyła się 9 maja 1945 roku – właśnie wówczas powstała Organizacja Narodów Zjednoczonych. W trzy lata później zrodził się ów dokument, który – jak powiedziałem – stanowi prawdziwy słup milowy na drodze postępu moralnego ludzkości: Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. Narody i państwa całego globu zrozumiały, że – jeśli nie mają się wzajemnie napadać i wyniszczać – muszą się jednoczyć. Droga zaś do tego – droga rzeczywista, droga podstawowa, prowadzi poprzez każdego człowieka, poprzez określenie, uznanie i poszanowanie niezbywalnych praw osób, społeczeństw i narodów.

8 Dziś, po czterdziestu latach od rozpoczęcia II wojny światowej, pragnę odwołać się do całokształtu doświadczeń ludzi i narodów ówczesnego – żyjącego w znacznej mierze jeszcze – pokolenia. Miałem niedawno sposobność dotknąć tych doświadczeń w jednym z miejsc najbardziej bolesnych, najbardziej nabrzmiałych pogardą dla człowieka i jego podstawowych praw, jakim był obóz zagłady w Oświęcimiu, który nawiedziłem w czasie mojej pielgrzymki do Polski w czerwcu bieżącego roku. To miejsce, okryte smutną sławą, jest niestety jednym z wielu na kontynencie europejskim. Pamięć tego jednego winna stanowić znak ostrzegawczy na drogach życia współczesnej ludzkości, aby raz na zawsze zniknęły wszystkie podobne obozy koncentracyjne na każdym miejscu ziemi i winno zniknąć na zawsze z życia narodów i państw wszystko to, co jest przypomnieniem tamtych straszliwych doświadczeń, co pod innymi postaciami – wszelkiego rodzaju tortur i ucisku czy to fizycznego czy moralnego, dokonywanego przez jakikolwiek system i gdziekolwiek na ziemi – jest niejako ich kontynuacją, tym boleśniejszą, jeśli jest dokonywana pod pretekstem „bezpieczeństwa” wewnętrznego i konieczności utrzymania pozornego pokoju.

9 Czcigodni zebrani darują mi, że o tym wspominam, ale byłbym niewierny historii naszego stulecia, byłbym nieuczciwym wobec wielkiej sprawy człowieka, której wszyscy pragniemy służyć, gdybym – pochodząc z tego kraju, na którego żywym ciele skonstruowano kiedyś Oświęcim – milczał na ten temat. Wspominam o tym jednak, czcigodni i drodzy Państwo, przede wszystkim w tym celu, ażeby ukazać, z jakich bolesnych doświadczeń, z cierpień ilu milionów zrodziło się to co – jako podstawowe natchnienie, jako kamień węgielny – legło u fundamentów Organizacji Narodów Zjednoczonych: Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. Tak wiele kosztowała ta Karta! Miliony naszych braci i sióstr za nią zapłaciło ofiarą i cierpieniem na skutek zwyrodnienia, które przygłuszyło i otępiło ludzkie sumienia ich ciemiężycieli i sprawców prawdziwego ludobójstwa.

Ta cena nie może pójść na marne! Powszechna Deklaracja Praw Człowieka – wraz z całym dorobkiem licznych deklaracji i umów dotyczących najważniejszych aspektów praw ludzkich, praw dziecka, kobiety, równości między rasami, a zwłaszcza wraz z dwoma układami międzynarodowymi o prawach gospodarczych, społecznych i kulturalnych, o prawach obywatelskich i politycznych – musi pozostać w Organizacji Narodów Zjednoczonych podstawową wartością, z którą winni konfrontować swoje sumienia jej członkowie i z której winna czerpać ustawicznie swoje natchnienie. Jeśli natomiast prawdy i zasady zawarte w tym dokumencie zostaną zapomniane, opuszczone, jeśli zatracą w świadomości każdego i wszystkich tę swoją pierwszą wyrazistość, jaką miały w momencie swoich bolesnych narodzin, wówczas szlachetnej celowości Organizacji Narodów Zjednoczonych, a z nią współżyciu ludzi i ludów, może zagrozić ponownie ruina. Stałoby się to wówczas, gdyby nad prostą i mocną zarazem wymową Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka wzięły zdecydowanie górę same tylko interesy – te, które często określa się niewłaściwie jako „polityczne”, a które oznaczają często tylko zysk i korzyść jednostronną, osiąganą kosztem drugich, albo żądzę potęgi nieliczącą się z prawami drugich, a więc wszystko to, co z istoty swej przeciwne jest duchowi Deklaracji Praw Człowieka. Tak pojęty interes polityczny – darujcie, Państwo – przynosi ujmę szlachetnej i trudnej misji, która cechuje waszą służbę wobec dobra własnych narodów i całej ludzkości.

10 Przed czternastu laty przemawiał z tej samej trybuny mój wielki poprzednik, papież Paweł VI. Wypowiedział wówczas pamiętne słowa, które pragnę dziś powtórzyć: „Nigdy więcej wojny, nigdy więcej! Nigdy jedni przeciwko drugim albo jedni ponad drugimi, ale zawsze jedni razem z drugimi”.

Paweł VI był niestrudzonym sługą sprawy pokoju. Ja sam ze wszystkich sił pragnę go naśladować i kontynuować tę jego służbę. Kościół katolicki wszędzie, na wszystkich miejscach ziemi, głosi orędzie pokoju, modli się o pokój, wychowuje dla pokoju. W pracy tej biorą udział również przedstawiciele i wyznawcy innych Kościołów i wspólnot, a także innych religii świata i praca ta połączona z wysiłkami wszystkich ludzi dobrej woli z pewnością przynosi owoce. A jednak stale niepokoją nas wybuchające co jakiś czas konflikty zbrojne. Jakże dziękujemy Bogu, gdy któryś z nich uda się zażegnać drogą bezpośrednich rokowań, jak chociażby grożący przy końcu ubiegłego roku konflikt zbrojny pomiędzy Argentyną i Chile. Jakże pragnę, żeby kryzys na Bliskim Wschodzie mógł również rychło znaleźć jakieś właściwe rozwiązanie. Wielce sobie cenię każdy krok czy wysiłek podejmowany na rzecz uładzenia konfliktu, ale równocześnie chcę przypomnieć: wysiłki te byłyby bez znaczenia, gdyby nie stały się naprawdę „kamieniem węgielnym” pod budowę powszechnego i całkowitego pokoju na tym terytorium. Tego właśnie pokoju, który nie mogąc się nie zasadzać na równorzędnym uznaniu praw wszystkich zainteresowanych, nie może nie brać pod uwagę należytego rozwiązania problemu palestyńskiego. Łączy się z tym ściśle problem ładu, niezawisłości i integralności terytorialnej Libanu i to w tej formie, jaka uczyniła z tego kraju model pokojowego i obopólnie korzystnego współistnienia odrębnych wspólnot ludzkich. Życzę, żeby ten model został utrzymany w interesie wszystkich i stosownie do wymogów, jakie niesie z sobą rozwój sytuacji. Pragnąłbym nadto, żeby specjalny statut oparty na gwarancjach międzynarodowych – jak to wskazał mój poprzednik papież Paweł VI – zabezpieczył uszanowanie szczególnego charakteru Jerozolimy, tego świętego dziedzictwa, które mają we czci miliony wiernych członków trzech wielkich religii monoteistycznych: żydowskiej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej.

Jeszcze bardziej niepokoją nas informacje o przygotowaniach w dziedzinie uzbrojenia wojennego, które przekracza, daleko przekracza, wszelkie dotychczas znane środki walki i zniszczenia. Również i tutaj przyjmujemy z aprobatą kompetentne decyzje i umowy zmierzające do redukcji tych zbrojeń. Jednakże groza zniszczenia, samozniszczenia, która się wyłania nawet z tych „uspokajających” informacji, straszliwie ciąży nad życiem współczesnej ludzkości. Również opór stawiany wobec konkretnych i istotnych propozycji odnośnie do realnej redukcji zbrojeń – jak te, które wysunęło to Zgromadzenie w ubiegłym roku na sesji specjalnej – świadczy o tym, że w parze z wolą pokoju, głoszonego przez wszystkich i przez większość upragnionego, współistnieje jakieś – może ukryte, może hipotetyczne, ale jednak realne – jej przeciwieństwo i zaprzeczenie. Ciągłe przygotowanie do wojny, czego dowodem jest ustawicznie wzrastająca w różnych krajach produkcja broni coraz to straszliwszej i bardziej udoskonalonej, świadczy o gotowości do wojny, a ostatecznie oznacza możliwość jej wywołania, oznacza również niebezpieczeństwo tego, że w jakimś momencie, w jakiejś części globu, w jakiś sposób ktoś może uruchomić straszny mechanizm powszechnego zniszczenia.

11 I dlatego potrzebny jest nie mniej ciągły i owszem, bardziej jeszcze energiczny, wysiłek zmierzający w kierunku likwidacji samych możliwości wywołania wojen, zmierzający – jeśli tak można powiedzieć – do uniemożliwienia kataklizmów wojennych w dziedzinie samych postaw, przekonań oraz samych wewnętrznych intencji i dążeń rządów i narodów. To zadanie stoi stale przed Organizacją Narodów Zjednoczonych oraz przed poszczególnymi jej instytucjami. Zadanie to stoi przed każdym społeczeństwem, przed każdym ustrojem i każdym rządem. Zadaniu temu z pewnością służą wszelkie inicjatywy mające na celu współpracę międzynarodową na rzecz rozwoju, gdyż – jak powiedział Paweł VI w zakończeniu encykliki Populorum progressio: „jeśli bowiem rozwój jest nowym imieniem pokoju, któż nie chciałby poświęcić mu wszystkich sił?”1 .

Jednakże zadaniu temu musi służyć równocześnie stała refleksja i działalność zmierzające do wykrywania niejako samych korzeni nienawiści, niszczenia, pogardy – wszystkiego tego, co rodzi pokusę wojny nie tyle w sercu narodów, ile w wewnętrznej determinacji systemów odpowiedzialnych za historię całych społeczeństw. I w tej olbrzymiej organicznej pracy – prawdziwej pracy u podstaw pokojowej przyszłości naszej planety – Organizacja Narodów Zjednoczonych ma niewątpliwie zadanie kluczowe i kierownicze, w którym winna wciąż nawiązywać do słusznych ideałów zawartych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, w rzeczywistości ta deklaracja uderzyła w liczne i głębokie korzenie wojny, gdyż zarzewie wojny w swoim pierwotnym i podstawowym znaczeniu kiełkuje i dojrzewa wszędzie tam, gdzie owe niezbywalne prawa człowieka są naruszane.

To jest zupełnie nowe spojrzenie na sprawę pokoju. Jest ono na wskroś współczesne, w pewnej mierze różne od tradycyjnego, a równocześnie głębsze i gruntowniejsze. Spojrzenie, które genezę wojny, a poniekąd samą jej istotę widzi bardziej kompleksowo, uzależniając ją od wielorakiej niesprawiedliwości, która naprzód narusza prawa człowieka i w ten sposób podcina spojenia ładu społecznego, a z kolei odbija się na całym układzie stosunków międzynarodowych. Encyklika Jana XXIII Pacem in terris syntetyzuje w nauce Kościoła pogląd bardzo zbliżony do tego, który znalazł się u fundamentu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Na nim też należy się konsekwentnie opierać, jego wytrwale i szczerze się trzymać, aby zaprowadzić prawdziwy pokój na ziemi.

12 Stosując to kryterium, musimy pilnie badać, jakie to główne napięcia związane z zakresem nienaruszalnych praw człowieka mogą zachwiać budowę tego pokoju, o który tak bardzo chodzi nam wszystkim, który też jest fundamentalnym celem wysiłków Organizacji Narodów Zjednoczonych. Nie jest to sprawa łatwa, a jednak jest ona nieodzowna. W podejmowaniu jej każda ze stron winna kierować się całkowitym obiektywizmem, szczerością, gotowością do uznania własnych uprzedzeń i błędów, a nawet gotowością do ewentualnej rezygnacji z tak zwanych interesów, nawet politycznych. Pokój bowiem jest większy i ważniejszy od każdego z nich. Można także powiedzieć, że poświęcając je dla sprawy pokoju, najwłaściwiej im służymy. W czyim to interesie politycznym może leżeć kiedykolwiek chęć wywołania nowej wojny? Wszelka analiza musi koniecznie wychodzić z tych samych przesłanek, że mianowicie każdy byt ludzki posiada godność, która – niezależnie od tego, że osoba istnieje zawsze w konkretnym kontekście społecznym i historycznym – nigdy nie może być umniejszana, okaleczona lub zniszczona, lecz przeciwnie, powinna być uszanowana i chroniona, jeśli dąży się rzeczywiście do umacniania pokoju.

13 Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i mechanizmy natury prawniczej, zarówno na płaszczyźnie międzynarodowej, jak i narodowej, których działanie winno wciąż postępować naprzód, starają się wytwarzać poczucie świadomości godności osoby ludzkiej oraz określić przynajmniej niektóre z niezbywalnych praw człowieka. Niech mi będzie wolno wyliczyć przynajmniej kilka najważniejszych i powszechnie uznanych, jak prawo do życia, do wolności i bezpieczeństwa osobistego, prawo do wyżywienia, do odzienia, do mieszkania, do opieki zdrowotnej, do odpoczynku i rozrywki, prawo do wolności słowa, do nauki i kultury, prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania, prawo do wyznawania własnej religii: indywidualnie lub zbiorowo, publicznie lub prywatnie, prawo do wyboru określonego stanu lub zawodu, do założenia rodziny przy zapewnieniu warunków koniecznych do rozwoju życia rodzinnego, prawo do własności i do pracy, do godziwych warunków pracy i do sprawiedliwego wynagrodzenia za pracę, prawo do zebrań i do zrzeszania się, prawo do swobodnego poruszania się i do podróżowania wewnątrz i na zewnątrz kraju, prawo do narodowości i do miejsca zamieszkania, prawo do uczestnictwa w życiu politycznym i prawo do swobodnego wyboru ustroju politycznego państwa, do którego się przynależy. Całokształt praw człowieka odpowiada istocie godności człowieka, człowieka rozumianego całościowo, a niesprowadzonego do jednego tylko wymiaru. Prawa te odnoszą się do zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka, do korzystania przezeń z wolności, do jego stosunków z innymi osobami. Wszelako zawsze i wszędzie odnoszą się do człowieka, do jego pełnego ludzkiego wymiaru.

14 Człowiek żyje równocześnie w świecie wartości materialnych i w świecie wartości duchowych. Dla konkretnego żyjącego człowieka jego potrzeby, korzystanie z wolności i stosunki z drugimi nie ograniczają się wyłącznie do jednego lub drugiego zakresu wartości, ale dotyczą obu tych zakresów równocześnie. Wolno rozważać oddzielnie dobra materialne i dobra duchowe, po to żeby lepiej zrozumieć, iż w człowieku są one nierozłączne, oraz żeby łatwiej dostrzec, że wszelkie zagrożenia praw człowieka, czy to w zakresie dóbr materialnych, czy to w zakresie dóbr duchowych, jest niebezpieczne dla pokoju, gdyż dosięga człowieka w jego integralnej całości.

Czcigodni zebrani pozwolą jednak, że przypomnę pewną prawidłowość, która posiada swoją dostateczną oczywistość w dziejach człowieka, co pośrednio już wyraża się w tym wszystkim, co zostało przypomniane odnośnie do praw człowieka i jego integralnego rozwoju. Ta prawidłowość zasadza się na wzajemnym stosunku wartości duchowych i materialnych lub ekonomicznych. W takim układzie prymat przysługuje wartościom duchowym ze względu na samą ich naturę i ze względu na dobro człowieka. Prymat wartości duchowych określa właściwe znaczenie i sposób, w jaki należy używać dóbr ziemskich, materialnych i dlatego leży u podstaw sprawiedliwego pokoju. Z drugiej strony prymat wartości duchowych wpływa na to, że rozwój materialny, techniczny i cywilizacyjny służy temu wszystkiemu, co kształtuje człowieka, to znaczy temu, co umożliwia mu pełny dostęp do prawdy, rozwój moralny, pełne korzystanie z całego dziedzictwa dóbr kultury i pomnażanie ich poprzez własną twórczość. Z łatwością można więc stwierdzić, że dobra materialne nie mają nieograniczonej zdolności zaspokajania potrzeb człowieka, same w sobie są trudne do podziału, zaś pomiędzy posiadającymi te dobra i korzystającymi z nich a tymi, którzy są ich pozbawieni, powodują napięcia, niezgodę i podziały mogące nawet prowadzić do otwartej walki. Dobra duchowe natomiast mogą stawać się równocześnie udziałem wielu ludzi bez żadnego ograniczenia i żadnej szkody dla samego dobra. Wręcz przeciwnie: im większa ilość ludzi w danym dobru uczestniczy, im więcej się z niego korzysta i czerpie, tym bardziej owo dobro okazuje się niezniszczalną i nieśmiertelną wartością. Potwierdzeniem tej zasady są na przykład dzieła ludzkiej twórczości w dziedzinie myśli, poezji, muzyki, plastyki, owoce ludzkiego ducha.

15 Krytyczna analiza całej naszej współczesnej cywilizacji ukazuje, że zwłaszcza na przestrzeni ostatniego stulecia przyczyniła się ona – jak nigdy przedtem – nade wszystko do rozwoju dóbr materialnych i zrodziła także w teorii, a bardziej jeszcze w praktyce, szereg takich postaw, w których w większej lub mniejszej mierze znikła wrażliwość na duchowy wymiar ludzkiej egzystencji, a cały sens życia ludzkiego na skutek pewnych założeń sprowadzony do wielorakich uwarunkowań materialnych i ekonomicznych, to znaczy do wymagań produkcji rynku, spożycia, gromadzenia bogactw albo też wymogów biurokracji, przez które usiłuje się odpowiednio kierować tymi procesami. Czy to wszystko nie jest także owocem podporządkowania człowieka tym uwarunkowaniom i jednej tylko sferze wartości?

16 Jaki związek mają te rozważania ze sprawą pokoju i wojny? Skoro dobra materialne, jak powiedzieliśmy uprzednio, z samej swojej natury są źródłem ograniczeń i rozgraniczeń, walka o nie staje się koniecznością dziejów człowieka. Na gruncie jednostronnego przyporządkowania do dóbr materialnych nie potrafimy przezwyciężyć owej konieczności. Możemy ją osłabiać, zażegnywać doraźnie, nie potrafimy jej przezwyciężać systematycznie i gruntownie, jeśli nie odsłonimy szerzej przed każdym człowiekiem, przed całymi społeczeństwami tego drugiego wymiaru dóbr, który nie dzieli ludzi, ale zespala i jednoczy.

Uważam, że słynny prolog do Karty Narodów Zjednoczonych, w którym narody należące do tej Organizacji „zdecydowane ustrzec przyszłe pokolenia od klęski wojny” stwierdzają uroczyście swą „wiarę w podstawowe prawa człowieka, w godność i wartość osoby ludzkiej, w równość prawa mężczyzny i kobiety, narodów wielkich i małych”, pragnęły dać wyraz takiemu właśnie wymiarowi. Niebezpieczeństwa wojny nie można leczyć w sposób tylko powierzchowny, objawowy. Trzeba to czynić w sposób gruntowny, przyczynowy. Jeśli pozwoliłem sobie zwrócić uwagę na potrzebę szerszego odsłonięcia wymiaru dóbr duchowych, to z uwagi na sprawę pokoju, która domaga się jednoczenia ludzi wokół tego, co najbardziej i najgłębiej ludzkie, co wynosi człowieka ponad otaczający go świat i stanowi o jego wielkości niezniszczalnej; niezniszczalnej pomimo śmierci, której każdy na tej ziemi podlega. Pragnę dodać, że Kościół katolicki i – mogę powiedzieć – całe chrześcijaństwo widzi w tej właśnie dziedzinie swoje szczególne zadanie. II Sobór Watykański pomógł ustalić, o ile chrześcijaństwo dzieli to zadanie z wielu religiami pozachrześcijańskimi. Kościół jest przeto wdzięczny wszystkim, którzy z szacunkiem i życzliwością odnoszą się do tej jego misji, którzy mu tej misji nie utrudniają. Analiza dziejów człowieka, zwłaszcza na dzisiejszym ich etapie, ukazuje jak doniosłym zadaniem jest pełniej odsłaniać zakres tych dóbr, którym odpowiada duchowy wymiar egzystencji człowieka, jak doniosłe jest to zadanie dla budowania pokoju i jak ważki jest problem zagrożenia praw człowieka. Ich pogwałcenie, nawet w warunkach „pokojowych”, jest przecież jakąś formą wojny przeciwko człowiekowi. Wydaje się, że istnieją dwa główne typy zagrożenia we współczesnym świecie. Dotyczą one praw człowieka zarówno w wymiarze stosunków międzynarodowych, jak w poszczególnych państwach i społeczeństwach.

17 Pierwszy rodzaj systematycznego zagrożenia praw człowieka wiąże się, najogólniej biorąc, z rozległą dziedziną podziału dóbr materialnych, który bywa często niesprawiedliwy, zarówno w ramach poszczególnych społeczeństw, jak i całego globu. Wiadomo, że dobra te dane są człowiekowi nie tylko jako bogactwa natury, ale w znacznej mierze stają się jego udziałem jako owoc wielorakiej działalności, od najprostszej pracy ręcznej, pracy fizycznej poczynając, aż do skomplikowanych form produkcji przemysłowej i do wysoko kwalifikowanych badań i studiów specjalistycznych z różnych dziedzin.

Różne formy nierówności w dziedzinie posiadania dóbr materialnych, w dziedzinie korzystania z nich, tłumaczą się także często wielorakim współczynnikiem przyczyn i okoliczności natury historycznej i cywilizacyjnej. Jakkolwiek te okoliczności mogą poniekąd zmniejszać współczynnik winy moralnej u współczesnych, wspomniane sytuacje posiadają obiektywne znamiona niesprawiedliwości i krzywdy społecznej.

Trzeba sobie uświadomić, że istniejące w poszczególnych krajach oraz w stosunkach pomiędzy państwami, a nawet kontynentami napięcia ekonomiczne kryją w sobie istotne elementy, które ograniczają lub gwałcą prawa człowieka poprzez wyzysk pracy i inne wielorakie nadużycia obrażające godność osoby ludzkiej. Wynika stąd, iż zasadniczym kryterium, wedle którego zdają wobec naszej społeczności egzamin zmagające się w niej systemy społeczno-ekonomiczno-ustrojowe nie jest i nie może być kryterium natury polityczno-imperialistycznej, ale może, a nawet musi być kryterium natury humanistycznej, to znaczy, czy i o ile każdy z tych systemów zdolny jest rzeczywiście zmniejszyć, ograniczyć i wyeliminować do minimum różne formy wyzysku człowieka i zapewnić człowiekowi przez pracę nie tylko sprawiedliwy podział niezbędnych dóbr materialnych, ale także odpowiedni dla jego godności udział w całym procesie produkcji oraz w życiu społecznym, które wokół tego procesu się kształtuje. Nie zapominajmy, że człowiek przy całej swojej zależności od świata materialnego nie chce być jego niewolnikiem, ale panem. Słowa Księgi Rodzaju: „czyńcie sobie ziemię poddaną” (por. Rdz 1,28), stanowią poniekąd pierwotną i zasadniczą normę w dziedzinie ekonomii i polityki pracy.

18 W tej dziedzinie z pewnością ludzkość cała, a w niej poszczególne narody i państwa dokonały na przestrzeni ostatniego stulecia znacznego postępu. Ale w dalszym ciągu nie brak w tej dziedzinie faktów systematycznego zagrożenia, a także pogwałcenia odnośnych praw człowieka. Niepokoją tu straszliwe czasem różnice pomiędzy wąskimi kręgami ludzi nadmiernie bogatych z jednej strony, a z drugiej większością liczbową społeczeństw, które stanowią biedacy, wręcz nędzarze, pozbawieni żywności, bez możliwości pracy i kształcenia się, ludzie skazani masowo na głód i choroby. Ale niepokój budzi również radykalne oddzielenie pracy od własności. Niepokój budzi się choćby na widok zobojętnienia człowieka wobec warsztatu produkcji, z którym wiąże go tylko obowiązek pracy, bez poczucia, że pracuje on dla siebie i dla własnego dobra.

Powszechnie wiadomo, że owa przepaść pomiędzy mniejszością nadmiernie bogatych a szerokim ogółem nędzarzy jest symptomem nad wyraz groźnym w życiu każdego społeczeństwa. To samo trzeba powtórzyć z jeszcze większym chyba naciskiem, gdy chodzi o przepaść, jaka rozdziela poszczególne kraje, a także poszczególne strefy ziemskiego globu. Czy przepaść ta, groźna przepaść, jaka rozdziela te strefy: przesytu i głodu oraz niedorozwoju, może być usunięta inaczej, jak tylko na drodze głęboko skoordynowanej współpracy wszystkich narodów i państw? Właśnie do tego potrzebne jest nade wszystko ich zjednoczenie, podbudowanie autentyczną perspektywą pokoju. Wszystko będzie zależało od tego, czy owe różnice i przeciwieństwa w dziedzinie stanu „posiadania” ludzi i ludów będą systematycznie i skutecznie wyrównywane. Czy będą znikały z ekonomicznej mapy naszego globu strefy głodu, niedożywienia, nędzy, niedorozwoju, upośledzenia, analfabetyzmu i czy pokojowa współpraca nie narzuci takich warunków eksploatacji i zależności gospodarczej i politycznej, że tego nie sposób określić inaczej, jak tylko nazwą neokolonializm.

19 Wypada teraz z kolei zwrócić uwagę na drugi rodzaj zagrożenia człowieka w jego nienaruszalnych prawach, zagrożenia które daje o sobie znać w świecie współczesnym i stanowi nie mniejsze niż tamto pierwsze niebezpieczeństwo dla sprawy pokoju. Mam na myśli różne formy niesprawiedliwości i krzywdy wyrządzanej duchowi ludzkiemu. Można bowiem ranić człowieka w jego wewnętrznym stosunku do prawdy, w jego sumieniu, w sferze jego przekonań i światopoglądu, jego wiary religijnej – wreszcie w sferze tak zwanych swobód obywatelskich, o których stanowi równouprawnienie wszystkich bez dyskryminacji ze względu na pochodzenie, rasę, płeć, przynależność narodową, wyznaniową, przekonania polityczne itp. Równouprawnienie, to znaczy wykluczenie różnych form uprzywilejowania jednych, jak też dyskryminacji innych, czy to synów tego samego narodu, czy ludzi różnego pochodzenia, rasy, narodów i poglądów. Wysiłek cywilizacji od wieków idzie w tym kierunku, aby życiu poszczególnych wspólnot politycznych nadać ten właśnie kształt, w którym będą w pełni zabezpieczone obiektywne prawa ludzkiego ducha, ludzkiego sumienia, ludzkiej twórczości, a zarazem stosunku człowieka do Boga. A jednak wciąż jesteśmy świadkami powracających w tej dziedzinie zagrożeń i gwałtów, często bez możliwości odwołania się do wyższych instancji lub znalezienia skutecznych środków zaradczych.

Obok przyjęcia formuł prawnych, gwarantujących zasadę wolności ludzkiego ducha, jak na przykład wolności myśli i słowa, wolności religijnej i wolności sumienia, istnieją takie układy życia społecznego, w których korzystanie z tych wolności skazuje człowieka (nie w sensie formalnym, lecz faktycznym) na to, że staje się w owym społeczeństwie obywatelem drugiej lub trzeciej kategorii, tracąc możliwość awansu społecznego, kariery zawodowej, piastowania pewnych odpowiedzialnych stanowisk, a nawet niezależnego kształcenia własnych dzieci. Jest rzeczą najwyższej doniosłości, ażeby w życiu społecznym i międzynarodowym wszyscy ludzie w każdym ustroju i systemie politycznym cieszyli się rzeczywistą pełnią praw.

Tylko taka rzeczywista pełnia praw zagwarantowana każdemu człowiekowi bez jakiejkolwiek dyskryminacji może zapewnić pokój u samych jego korzeni.

20 Jeśli chodzi o sprawę wolności religijnej, która mnie, jako papieżowi, leży szczególnie na sercu, zwłaszcza z uwagi na zagwarantowanie pokoju, pragnę tutaj przytoczyć – jako doskonały przyczynek do sprawy poszanowania duchowego wymiaru człowieka – niektóre zasady zawarte w deklaracji II Soboru Watykańskiego o wolności religijnej: „Z racji swojej godności wszyscy ludzie, ponieważ są osobami, czyli istotami wyposażonymi w rozum i wolną wolę, a tym samym w osobistą odpowiedzialność, nagleni są własną swą naturą, a także obowiązani moralnie do szukania prawdy, przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowiązani są też trwać przy poznanej prawdzie i całe swoje życie układać według wymagań prawdy”2 .

„Praktykowanie bowiem religii polega z samej jej istoty przede wszystkim na wewnętrznych aktach dobrowolnych i swobodnych, przez które człowiek bezpośrednio się ustosunkowuje do Boga; aktów tego rodzaju żadna władza czysto ludzka nie może ani nakazywać, ani zabraniać. Sama zaś społeczna natura człowieka wymaga, aby człowiek wewnętrzne akty religijne ujawniał na zewnątrz, aby łączył się z innymi w dziedzinie religii, wyznawał swą religię na sposób społeczny”3 .

Słowa te ujmują samą istotę zagadnienia. Ukazuje ona także, w jaki sposób samo zmaganie się pomiędzy światopoglądem religijnym a ateistycznym, które jest jednym ze znaków czasu naszej epoki, może zachować szlachetne i godziwe cechy ludzkie bez naruszania podstawowych praw sumienia każdego człowieka żyjącego na ziemi. Poszanowanie godności osoby ludzkiej domaga się, aby instytucje, które ze swej natury służą życiu religijnemu, mogły zaznaczyć swój udział w dyskusjach i ustaleniach w perspektywie praw państwowych lub konwencji międzynarodowych odnośnie do właściwego sposobu korzystania z wolności religijnej. Przy pominięciu wkładu tych instytucji zachodziłoby niebezpieczeństwo narzucenia w tej delikatnej dziedzinie życia ludzkiego norm lub ograniczeń sprzecznych z prawdziwymi potrzebami religijnymi człowieka.

21 Organizacja Narodów Zjednoczonych ogłosiła rok 1979 Rokiem Dziecka. Pragnę przeto wobec zgromadzonych tutaj przedstawicieli tylu narodów wypowiedzieć tę radość, jaką dla każdego z nas stanowią dzieci, wiosna życia, zadatek przyszłości każdej dzisiejszej ziemskiej ojczyzny. Żaden kraj na świecie, żaden system polityczny nie może myśleć o swej przyszłości inaczej, jak tylko poprzez wizję tych nowych pokoleń, które przejmą od swoich rodziców wielorakie dziedzictwo wartości, zadań i dążeń zarówno własnego narodu, jak też całej rodziny ludzkiej. Troska o dziecko, jeszcze przed jego narodzeniem, od pierwszej chwili poczęcia, a z kolei w latach dziecięcych i młodzieńczych, jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka. I dlatego też, czegóż można bardziej życzyć każdemu narodowi i całej ludzkości, wszystkim dzieciom świata, jeśli nie owej lepszej przyszłości, w której poszanowanie praw człowieka stanie się pełną rzeczywistością w wymiarach nadchodzącego 2000 roku?

22 W tej perspektywie musimy jednak zapytać siebie samych, czy nad tym nowym pokoleniem dzieci ma nadal spiętrzać się groźba zbiorowej zagłady, której środki są w rękach współczesnych państw, a zwłaszcza najpotężniejszych mocarstw tej ziemi. Czy mają one po nas odziedziczyć wyścig zbrojeń jako nieodzowną spuściznę? Czym ten karkołomny wyścig możemy wytłumaczyć? Starożytni mawiali: si vis pacem, para bellum. Ale czy nasza epoka może jeszcze wierzyć, że zawrotna spirala zbrojeń służy pokojowi w świecie? Czyż tłumacząc się zagrożeniem ze strony potencjalnego przeciwnika, nie staramy się z kolei zapewnić sobie środka zagrożenia, aby za pomocą własnego arsenału zniszczenia osiągnąć przewagę? Także i w tym zawiera się ludzki wymiar pokoju, który wyradza się na rzecz nowych możliwych form imperializmu.

Trzeba więc życzyć uroczyście naszym dzieciom – dzieciom wszystkich narodów ziemi – ażeby nigdy do tego nie doszło. O to nie przestaję błagać na co dzień Boga, aby w swoim miłosierdziu zachował nas od tak straszliwego dnia.

23 Pragnę więc, kończąc to przemówienie, raz jeszcze wobec obecnych tutaj dostojnych przedstawicieli państw wyrazić szacunek i głęboką miłość dla wszystkich ludów i narodów ziemi, dla wszystkich wspólnot ludzkich. Każda z nich ma swoją własną historię i kulturę. Życzę, ażeby mogły żyć i rozwijać się w wolności i prawdzie własnych dziejów. Taka bowiem jest miara wspólnego dobra każdego z nich. Życzę, aby każdy mógł żyć i umacniać się siłą moralną tej wspólnoty, jaka kształtuje wszystkich swoich członków jako obywateli. Życzę, ażeby szanując słuszne prawa każdego obywatela, władze państwowe mogły cieszyć się zaufaniem wszystkich dla wspólnego dobra. Życzę, ażeby wszystkie narody, nawet te najmniejsze, nawet te, które nie cieszą się jeszcze pełną suwerennością oraz te, którym suwerenność została odebrana przemocą, żeby wszystkie mogły spotkać się w Organizacji Narodów Zjednoczonych na zasadzie pełnej równości z innymi narodami. Życzę, ażeby Organizacja Narodów Zjednoczonych pozostała nadal najwyższym forum pokoju i sprawiedliwości: aby była autentycznym środowiskiem wolności ludów i ludzi w dążeniu do lepszej przyszłości.


Wydawnictwo M, ul. Kanonicza 11, 31-002 Kraków, t: 12 431 25 50, email: zamowienia@dzielazebrane.pl
Prześlij znajomemu Administracja